– Jakie to dziwne – powiedziała Christa. – Zawsze myślałam, że te piosenki za szylinga to są po prostu ludowe śpiewki. Że ich nie pisze żaden literat.

– O, każda pieśń ludowa też musiała kiedyś mieć autora – powiedziała starsza z kobiet.

– No tak, to jasne.

Tamta była żoną nauczyciela, uważała więc za swój obowiązek wyjaśniać młodym sprawy, których nie rozumieją.

– Te tak zwane pieśni za szylinga opowiadają na ogół o prawdziwych wydarzeniach, najchętniej bardzo aktualnych. O ile wiem, to Lars Sevaldsen szuka dla swoich pieśni właśnie takich tematów, opowiada różne prawdziwe historie, i całkiem nowe, i nieco starsze. A ludzie, zwłaszcza na wsiach, bardzo go kochają za te jego utwory. No, proszę, pokroiłam szarlotkę, możesz podawać, Christo! Tylko pamiętaj najpierw poczęstować przełożonego. A jak się czuje twój ojciec?

– Dziękuję. Bez zmian.

Wzięła ciasto i poszła do sali zebrań.

Zjawił się Abel Gard i teraz szukał jej wzrokiem. Zaraz też podszedł, by się przywitać.

– Dzień dobry, Christo!

Bąknęła coś pospiesznie w odpowiedzi.

Christa lubiła Abla Garda, wdowca z gromadą dzieci.

Nie był to człowiek stary, zdaniem Christy dopiero co przekroczył trzydziestkę, ale musiał być bardzo pracowity w swoim małżeńskim życiu! Zdążył spłodzić siedmiu małych chłopców, siedmiu synów! Ludzie gadali, że ostatni, siódmy synek, jest w jakiś sposób wyjątkowy. Na pierwszy rzut oka niczego zauważyć nie można, ale Abel sam był siódmym synem swoich rodziców, a stary przesąd mówi, że siódmy syn kogoś, kto sam był siódmym synem, przynosi na świat szczególne zdolności. Taki człowiek może na przykład być jasnowidzem, może spoglądać w przyszłość, a także zaglądać w ludzkie dusze. Christa bardzo chciała zobaczyć tego chłopca. Dziecko powinno teraz mieć około dwóch lat i, zdaje się, ochrzczono je imieniem Efrem. Wszystkie dzieci Abla nosiły biblijne imiona, Abel należał przecież do najczcigodniejszych braci w zgromadzeniu religijnym.



22 из 194