
– Nie, to moja wina – zaprotestowała Maddie.
– Obawiam się, że pan Petrakos ma niski próg tolerancji dla pomyłek. Jestem pewna, że do końca życia będę mu się kojarzyła z tą prezentacją. Maddie poczuła, jak ogarnia ją poczucie winy.
– Na pewno nie… To znaczy, jestem pewna, że to rozsądny człowiek.
Annabel roześmiała się bez radości.
– Cierpi pani na efekt Petrakosa, prawda? Za pierwszym razem serca każdej z nas biją szybciej, ale ja teraz w jego towarzystwie bliższa jestem raczej paniki. Może i jest nieprawdopodobnie przystojny, ale pod tą fasadą jest zimny jak lód i oczekuje od wszystkich doskonałości. Jak się nie dostosujesz, to wylatujesz.
Maddie na początku chciała się spierać z tak twardą oceną Giannisa Petrakosa, ale w końcu ugryzła się w język – sama zdążyła się już przekonać, że nie znosi głupców. Znów przeprosiła, widząc, że ciemnowłosa kobieta naprawdę martwi się o swoją przyszłość w tej firmie.
Annabel wzruszyła ramionami.
– To są blaski bycia pracownikiem tymczasowym – dodała. – Jutro będziesz gdzie indziej i rozpoczniesz u kogoś pracę z czystą kartą.
Z ciężkim sercem Maddie wyniosła brudne filiżanki z sali konferencyjnej. Annabel Holmes musiała się przecież mylić co do Giannisa Petrakosa. Maddie przyznała jednak, że niektórzy odnoszący sukcesy biznesmeni byli tyranami dla swoich pracowników. A co ona wiedziała o Giannisie Petrakosie jako pracodawcy? Czy kariera tej kobiety naprawdę ucierpi z powodu jej niezdarności? Jeśli tak, to jej obowiązkiem było wstawienie się za Annabel i wzięcie winy na siebie.
Jutro postara się z nim porozmawiać. Zawsze może zrobić mu filiżankę kawy i użyć jej jako pretekstu, żeby go zobaczyć. Wystarczy jej tylko kilka minut.
ROZDZIAŁ DRUGI
Giannis obudził się obolały po nocy pełnej erotycznych snów i zaklął głośno. Maddie, ta mała, niezdarna, ruda dziewczyna, obudziła jego libido. Co takiego w niej było? Atrakcyjność zakazanego owocu? Perspektywa biurowego romansu? Nigdy nie uprawiał seksu w biurze, ale często o tym myślał.
