
Jeszcze bardziej niezręcznie czuła się przez to, jak się przy nim zachowywała. Była niedoświadczona i naiwna, jeśli chodzi o mężczyzn. Nie trafiało się jej zbyt wiele okazji do obcowania z nimi – od kiedy była nastolatką, ograniczały ją domowe obowiązki. Nie miała żadnego życia towarzyskiego, przyjaciele ze szkoły też się wykruszyli, ponieważ nigdy nie znajdowała dla nich czasu. Kiedy po śmierci babci przeniosła się do Londynu w poszukiwaniu pracy, odkryła, że nie pasuje do swoich rówieśników. Przygodny seks i picie na umór nie zgadzały się z zasadami, których nauczono ją przestrzegać.
Maddie musiała jednak przyznać, że do chwili, w której spojrzała na Giannisa Petrakosa w sali konferencyjnej, nie wiedziała, co to znaczy, kiedy kobiecie podoba się mężczyzna. Siła tego fizycznego przyciągania zaskoczyła ją, a teraz, z perspektywy czasu, szokowała. Czy zgadł, dlaczego tak się w niego wpatrywała? Aż skuliła się na tę myśl. Musiał być przyzwyczajony do kobiecej uwagi, ale na pewno po swoim pracowniku oczekiwał czegoś innego.
– Panno Conway? – usłyszała głos Annabel Holmes, stojącej w drzwiach. – Można na słowo?
Maddie zbladła i posłusznie odwróciła się w stronie menadżer.
– Nic pani nie jest? Miała pani twarde lądowanie – spytała dość sztywno kobieta.
– Wszystko w porządku. Tylko moja godność na tym ucierpiała – odparła Maddie, czując się niezręcznie. – Czy udało się państwu kontynuować prezentację?
– Niestety nie. Było opóźnienie, a pan Petrakos miał kolejne spotkanie. Nigdy nie przyjeżdża na długo, a kiedy już jest, ma bardzo napięty plan. A błędów i niedociągnięć nigdy nie zapomina. – Annabel oddychała z trudnością. – Źle zrobiłam, prosząc panią o podawanie przekąsek.
