Przez ostatnie dziesięć lat miał wielokrotnie możliwość zrealizowania tej fantazji. A jednak, mimo że niezliczone rzesze jego pracownic próbowały go uwieść, nigdy im nie ulegał. Był przede wszystkim człowiekiem interesu. Wiedział, że seks z tą tymczasowo zatrudnioną dziewczyną mógł tylko zmniejszyć efektywność firmy.

Z drugiej strony, pomyślał, jedząc śniadanie, mógł się z nią spotkać, kiedy już skończy pracę w Petrakos Industries.

Rozmyślając na ten temat w limuzynie, którą szofer wiózł go przez poranne londyńskie korki, nagle poczuł przebiegający mu po kręgosłupie zimny dreszcz. Dlaczego tak dużo myślał o Maddie Conway? Dlaczego w ogóle zapamiętał jej nazwisko? To było dziwne. Od kiedy seks miał dla niego takie znaczenie? Wszystkie potrzeby w tym zakresie były zaspokajane przez dwie wyrafinowane piękności, jedną tu, w Londynie, a drugą w Grecji. Obie doskonale rozumiały jego wymagania i spełniały je w najlepszym stylu i z dyskrecją.

Umówił się na lunch ze swoją angielską kochanką. Najwyraźniej cierpiał z powodu seksualnej frustracji.


W południe Maddie poczuła, że chce jej się ziewać. Przydzielono jej stos dokumentów do kserowania i było to tak nużące, że mogła przy tym zasnąć na stojąco. Narzekania Stacy nie czyniły tego zadania przyjemniejszym.

– Zawsze dostają nam się rzeczy, których nikt inny nie chce robić – poskarżyła się Stacy gorzkim tonem.

– Szczerze mówiąc, nie mamy zbyt wysokich kwalifikacji – odparła Maddie.

– Jestem przekonana, że ta głupia krowa Annabel usiadła wczoraj wieczorem i stworzyła listę najnudniejszych możliwych zadań specjalnie dla nas. – Stacy włożyła papier do fotokopiarki pełnymi złości ruchami.

Maddie uniosła głowę, słysząc kroki na schodach.

– Ona jest naprawdę w porządku… – Jej głos stracił na sile i umilkła, widząc mężczyznę, który stanął za drzwiami.



11 из 101