
Późnym popołudniem Maddie zdała sobie sprawę, że zostało jej mało czasu na spotkanie z Giannisem Petrakosem i wyjaśnienie zamieszania z laptopem. Za niecałą godzinę opuści budynek Petrakos Industries, a jutro będzie pracowała już gdzie indziej. Słyszała, jak Stacy przyjmowała instrukcje, jak obsługiwać centralę telefoniczną, więc wiedziała, że grecki miliarder jest w swoim biurze i że wszystkie rozmowy mają być tam przełączane. Nie będzie miała lepszej okazji, żeby z nim porozmawiać.
Niestety, kiedy szła na górę, zatrzymano ją i wysłano po jakieś papiery na inne piętro. Musiała poczekać, aż będą gotowe, a kiedy już je przyniosła, pozostało tylko dwadzieścia minut do końca pracy. W małej kuchni przygotowała kawę, taką jak lubił Giannis Petrakos.
Ruszyła szybko korytarzem. Nie wiedziała nawet, czy wciąż jest w swoim biurze. Za zdenerwowania poczuła, jak ściska się jej żołądek. Trzymając kawę w jednej ręce, drugą zapukała do drzwi. Nie było odpowiedzi. Bojąc się, że ktoś ją zauważy i zatrzyma, zanim zdąży się z nim zobaczyć, nacisnęła klamkę wilgotną od potu dłonią.
– Mogę pani pomóc? – Obok niej zmaterializował się wysoki mężczyzna. Mówił z dziwnym akcentem, a jego twarz miała zimny wyraz. Rzuciła mu nerwowe spojrzenie, zastanawiając się.
– Przyniosłam panu Petrakosowi kawę. Kim pan jest?
– Nemos. Jestem ochroniarzem pana Petrakosa. – Mężczyzna spojrzał na jej identyfikator, a potem zaskoczył ją, otwierając jej drzwi. – Proszę, pani Conway.
Biuro prezesa Petrakos Industries było ogromne i niezwykle nowocześnie urządzone. Niestety było również kompletnie puste. Maddie nie wiedziała, co robić. Nagle jednak usłyszała lekki hałas zza uchylonych drzwi po drugiej stronie pomieszczenia.
