Tej kawy nie da się wypić – poskarżył się jeden z mężczyzn.

Maddie poczuła zmieszanie.

– Wprost przeciwnie. To najlepsza kawa, jaką piłem w tym biurze – powiedział Giannis nieznoszącym sprzeciwu tonem. – Kontynuujmy prezentację.

Speszona krytycznymi komentarzami Maddie szybko zareagowała na znak dany jej przez Annabel Holmes i zaczęła podawać przekąski. Spiesząc się, żeby jak najszybciej wydostać się z sali konferencyjnej, potknęła się o leżący na podłodze kabel. Zachwiała się i upadła na dywan, a laptop, do którego był podłączony kabel, spadł ze stołu i poleciał za nią.

Przez moment w sali zapanowała kompletna cisza. Giannis przyglądał się rudej dziewczynie z niedowierzaniem. Wyglądała jak wyrafinowane dzieło sztuki, ale każdy jej ruch groził katastrofą.

– Dlaczego nie patrzyłaś pod nogi? – zapytał ze złością jeden z dyrektorów.

– Bardzo przepraszam – zawołała Maddie, wpatrując się z przerażeniem z komputer.

– Pendrive złamał się na pół – jęknął mężczyzna, pochylając się, żeby ocenić straty. – Będę musiał poprosić, żeby przysłali mi prezentację e-mailem.

Giannis poczuł, jak ogarnia go zniecierpliwienie. Miał bardzo napięty plan wizyty. Tej dziewczynie nie wystarczyło, że omal nie oblała go gorącą kawą, musiała teraz sama jedna zepsuć całe spotkanie.


– Jak możesz być taka niezdarna? – mruknął lodowatym tonem.

Przerażona zniszczeniami, które spowodowała, Maddie wstała.

– Bardzo pana przepraszam. Nie zauważyłam kabla.

Giannis obserwował ją przez chwilę spod opuszczonych powiek.

– Jak się nazywasz? – zapytał sucho.

– Maddie… To znaczy Madeleine Conway, proszę pana.

Zauważyła gwałtowny gest głowy Annabel nakazujący jej wyjść z pomieszczenia, więc szybko podeszła do wózka i opuściła salę.

Była czerwona ze wstydu i wściekłości na samą siebie. Musiała ochlapać twarz zimną wodą, żeby się uspokoić. Kiedy wreszcie udało jej się spotkać Giannisa Petrakosa, musiała zrobić na nim najgorsze możliwe wrażenie. Ze zdenerwowania stała się niezdarna jak słoń w składzie porcelany.



8 из 101