Gunilla i Erland mieli córkę Tulę, kilka lat młodszą od Anny Marii, dość pulchną i pogodną dziewczynkę o rozbrajającym, perlistym śmiechu.

No i przyjechała też trójka z Norwegii. Mieli wprawdzie pewne problemy z dostaniem się do Szwecji, bo w państwie norweskim nastał czas fermentu. Był rok 1810, okres, gdy uczucia patriotyczne Norwegów osiągnęły nie znane przedtem natężenie. Norwegia chciała oderwać się od Danii, na co Duńczycy żadną miarą zgodzić się nie zamierzali i czujnie strzegli granic swojego dominium.

W końcu jednak Heike i Vinga oraz ich łobuziak Eskil pokonali kłopoty i dotarli do Skenas. Eskil był trzy lata młodszy od Anny Marii, prawdziwy wiercipięta, usiedzieć na miejscu nie mógł, odziedziczył zbyt wiele nieposkromionej ruchliwości Vingi, a zbyt mało powściągliwości Heikego.

Kiedy uroczystości konfirmacyjne dobiegły końca, wszyscy troje oraz kilkoro innych dzieci z rodziny Sary bawiło się znakomicie. Eskil miał tyle szalonych pomysłów, że dziewczęta aż piszczały z uciechy, a spokojna na ogół Anna Maria promieniała. To były wspaniałe dni, dorośli mogli się wreszcie nagadać do woli. Wszyscy czuli się doskonale.

Podczas tego spotkania podjęto też ważną decyzję. Otóż dwie szwedzkie gałęzie rodu, linia Arva i linia Ingeli, od jakiegoś czasu miały kłopoty z ostatnim członem nazwiska: Ludzie Lodu. W kraju o tak licznej arystokracji wciąż kogoś denerwowało, że rodzina nieszlacheckiego stanu posługuje się tak ze szlachecka brzmiącym nazwiskiem. Szwedzcy członkowie rodu zdecydowali zatem, iż poczynając od najmłodszego pokolenia, Anny Marii i Tuli, zrezygnują z podpisywania się jako Ludzie Lodu.



4 из 206