
Powinna bardziej uważać z tą muzyką. Moc znajduje wejścia różnymi drogami…
Muzyka i magia mają ze sobą wiele wspólnego. Na przykład obie są na „m”.
Niech to licho… Niania liczyła na tę dziewczynę.
— Często pisała do Ankh-Morpork, żeby jej przysyłali muzykę — powiedziała pani Nitt. — Sama popatrz.
Wręczyła niani stos kartek.
Niania przerzuciła je. Nuty były w Ramtopach dość popularne, a śpiewy w izbie uznawano za trzecie w kolejności najlepsze zajęcie na długie zimowe wieczory. Ale niania widziała, że nie jest to żadna normalna muzyka. Kartki były za bardzo zaczernione.
— Cos ifan Hita — przeczytała. — Die Meistersinger von Scrote.
— To zagraniczne — wyjaśniła z dumą pani Nitt.
— Rzeczywiście — przyznała niania.
Pani Nitt spoglądała na nią wyczekująco.
— Co? — zdziwiła się niania, ale natychmiast zrozumiała. — Aha.
Pani Nitt zerknęła szybko na pustą filiżankę po herbacie.
Niania westchnęła i odsunęła nuty. Czasami rzeczywiście pojmowała, o co chodzi babci Weatherwax: ludzie często zbyt mało oczekują od czarownic.
— Tak, oczywiście. — Starała się uśmiechać. — Zobaczmy, co przeznaczenie, w postaci tych wyschniętych już kawałków liści, postawiło na naszej drodze.
Przybrała odpowiednio okultystyczny wyraz twarzy i zajrzała na dno filiżanki.
Która sekundę później roztrzaskała się, uderzając o podłogę.
