
Komputer kontrolujący pracę wszystkich urządzeń rozpoznawał jedynie jego i nie pozwoliłby wejść do modułu nikomu innemu… zabijając intruza, gdyby takowemu udało się tam mimo wszystko wtargnąć. Problem polegał na tym, że komputer został na tę misję zaprogramowany przez Służby Ochrony Konfederacji i niecały ten program nastawiony był na zagwarantowanie mu przeżycia, bezpieczeństwa i wygody.
— Tym razem wróciłeś dość szybko — zauważył komputer. Robił wrażenie zdziwionego.
— Niewiele miałem do roboty — odpowiedział zmęczonym głosem. — A jeszcze mniej mogłem dokonać.
— Połączyłeś się z jedną z tych stacji kosmicznych na Rombie Wardena — stwierdził komputer. — I to używając obwodów kodujących. Dlaczego? Z kim rozmawiałeś?
— Nie muszę się przed tobą tłumaczyć… jesteś maszyną! — rzucił ostro, po czym opanował się. — Dlatego jesteśmy tu obaj, a nie tylko ty sam.
— Dlaczego nie skorzystałeś z mojej pomocy, by dokonać połączenia? Tak byłoby prościej.
— I wszystko zostałoby zarejestrowane — zauważył. — Postawmy sprawę jasno, mój bezduszny towarzyszu, ty Pracujesz nie dla mnie, lecz dla służb ochrony.
— Ty też — zauważył komputer. — Mamy do wykonania to samo zadanie.
