Mężczyzna pokiwał z roztargnieniem głową.

— Zgadza się. A ty zapewne nigdy nie byłeś w stanie pojąć, na co ja tu w ogóle jestem potrzebny. A ja ci powiem dlaczego, mój syntetyczny przyjacielu. Przede wszystkim, nie ufają tobie bardziej niż mnie. Lękają się maszyn myślących i dlatego zresztą nigdy nie stworzyli takich organicznych robotów, jakich używają obcy. Czy raczej zrobili to kiedyś… i bardzo tego żałowali.

— One byłyby lepsze — powiedział komputer jakby lekko zadumany. — Nieważne zresztą jak by to było; tak długo, jak kontrolują mój program i ograniczają moje możliwości samoprogramowania, nie stanowię dla nich zagrożenia.

— Owszem, ale to nie jest prawdziwy powód, dla którego ja się tu znalazłem. Pozostawiony sam sobie, przeprowadziłbyś tę misję w sposób dosłowny, nie zważając na konsekwencje polityczne czy psychologiczne. Dostarczyłbyś informacji, nawet gdyby miało to oznaczać śmierć miliardów ludzi. Ja natomiast potrafię przefiltrować w sposób subiektywny nasze odkrycia i uwzględnić więcej czynników niż tylko ich ilość zawartą w planie misji. I dlatego ufają mi bardziej niż tobie… Chociaż nie ufają mi tak do końca, i stąd twoja obecność. Pilnujemy i sprawdzamy się nawzajem. Wiesz, że nie jesteśmy partnerami… Tak naprawdę to jesteśmy przeciwnikami.

— Nie zgadzam się — odparł komputer. — Obaj wykonujemy tę samą misję, powierzoną nam przez ten sam ośrodek. Nie do nas należy subiektywna ocena informacji; mamy tylko przekazywać prawdę. Oceny dokonają inni… wielu innych, i to takich, którzy są do tego lepiej przygotowani od nas. Przyjmujesz podobną bóstwu, egocentryczną postawę, która nie jest tu ani potrzebna, ani usprawiedliwiona. Z kim się więc połączyłeś?

— Z Yatkiem Morahem — odparł.

— Dlaczego?

— Chciałem, żeby wiedział to, co ja wiem. Chciałem, żeby jego mocodawcy również to wiedzieli. Uważam, że wojna jest nieunikniona. Uważam także, że jego strona straci wszystko, podczas gdy my, choć stracimy bardzo dużo, to jednak nie wszystko. Sam podjąłem tę decyzję, by przedstawić mu fakty i przerzucić piłkę na jego boisko, że się tak wyrażę. Albo on i jego mocodawcy znajdą rozwiązanie, albo wojna jest nieuchronna.



12 из 364