— Taktyka dość wątpliwa, ale stało się. Jak to przyjął?

— Na tym polega problem. Po prostu to przyjął. Nie wydawał się zbytnio zmartwiony. A właśnie to musiałem wiedzieć. Wierzę, iż dla własnych powodów jest szczerze zainteresowany uniknięciem wojny, ale nie przejmuje się taką ewentualnością z punktu widzenia swoich mocodawców. Tej jednej rzeczy nie byłem w stanie wywnioskować z dotychczasowych raportów: jaki jest stosunek obcych do groźby wojny.

— Miałeś tylko wizualny skaner pojedynczego osobnika — zauważył komputer. — Mógł blefować. Biorąc zresztą pod uwagę całą tę sytuację, czyż mógł zachować się inaczej?

Agent pokręcił powoli głową.

— Nie. Możesz to nazwać instynktem, przeczuciem, intuicją, czy jak tam chcesz, ale możesz to również nazwać doświadczeniem, tę umiejętność odczytywania długości pauz, tonu głosu, drobnych zmian układu ciała w reakcji na złe wieści czy na bezbłędną argumentację. Ciągle nam czegoś brakuje w tej naszej informacji. Praktycznie sam mi to powiedział.

— To ciekawe. Czy potwierdził nasze podstawowe informacje?

Skinął głową.

— Mamy całkowitą rację. I to był drugi powód, dla którego przeprowadziłem tę rozmowę. Jednak nie odczuwam w związku z tym żadnej radości. Bo skoro mamy całkowitą rację, to gdzie jest ten czynnik, który przeoczyliśmy? Potwierdzenie wszystkich naszych dedukcji i wniosków jest wielce satysfakcjonujące. Jednak odkrycie, iż ma się rację w przypadkach na pograniczu logiki, a przegapia się czynnik, który inni uważają za decydujący… to dopiero jest frustrujące.

— Chyba cię rozumiem. To właśnie spowodowało, że wróciłeś, prawda? Lękasz się Konfederacji i mnie tak samo jak obcych… A być może nawet bardziej. A przecież wróciłeś. Takie postępowanie, w obliczu twoich błyskotliwych dedukcji, posiada swoją wagę. Zgoda. Przeoczyliśmy jakiś czynnik. Cóż to takiego?



13 из 364