Dzięki organicznemu przekaźnikowi znajdującemu się w mózgu jego odpowiednika na Meduzie, wszystko, co przydarzyło się tamtemu, przesyłane było do komputera w postaci surowych, nie obrobionych danych. Dane te zostaną wprowadzone do mózgu siedzącego w fotelu agenta, przefiltrowane, dane podstawowe i nieistotne będą odrzucone, a jego drugie „ja” przekaże swój raport zarówno agentowi, jak i komputerowi, jak gdyby wszyscy znajdowali się w jednym pomieszczeniu, co, w pewnym najogólniejszym sensie, było zresztą prawdą.

Środki farmakologiczne i maleńkie sondy wykonały swoje zadanie. Jego własny umysł i osobowość ustąpiły miejsca podobnym, a jednak zupełnie innym.

— Agent ma się zgłosić na rozkaz — polecił komputer, przesyłając tę komendę głęboko w jego umysł, w umysł, który już nie był jego własnością.

Włączyły się urządzenia rejestrujące. Mężczyzna w fotelu kilkakrotnie odchrząknął. Z jego ust zaczęły wydobywać się pomruki, jęki, dziwaczne dźwięki, sylaby i pojedyncze słowa, podczas gdy jego umysł odbierał i kodował olbrzymie ilości danych, sortując je nieustannie i klasyfikując.

W końcu mężczyzna zaczął mówić, wyraźnie i płynnie.

Rozdział pierwszy

ODRODZENIE

Po przemówieniu Kręgi i po drobnych zabiegach zwilżanych z uporządkowaniem spraw osobistych — miało to przecież potrwać trochę dłużej — zgłosiłem się do Kliniki Służb Ochrony Konfederacji. Naturalnie, byłem tam już wiele razy przedtem, nigdy jednak specjalnie w tym właśnie celu Było to przecież miejsce, gdzie programowo nas przed wykonaniem misji, dostarczając niezbędnej podczas jej wykonywania informacji. Doprowadzano nas tam do pierwotnego stanu także po zakończeniu misji. Praca moja, co zrozumiałe, często była pozalegalna (termin ten, W moim odczuciu, jest bardziej właściwy od „nielegalna”, jako że ten drugi implikuje zamiar popełnienia przestępstwa) i często tak delikatna, że w żaden sposób nie można jej było ujawnić. By uniknąć takiego ryzyka, wymazywano z pamięci agentów wszystko, co dotyczyło misji. Zdarzyło się to każdemu z nas.



16 из 364