
Nie potrafili kontrolować jedynie funkcji fizjologicznych. Jakieś pół godziny po zjedzeniu posiłku moje nowe ciało zaczęło domagać się swoich praw. Na ścianie znajdowała płyta z napisem „toaleta” i mały pierścień do pociągania — proste, standardowe rozwiązanie. Pociągnąłem za pierścień, całość się opuściła — i niech mnie licho weźmie, jeśli w zagłębieniu z tyłu nie ujrzałem cieniutkiej jak papier sondy. Usiadłem więc na sedesie, oparłem się wygodnie i ulżyłem sobie w czasie, kiedy przekazywano mi dodatkowe instrukcje.
Sonda działała na zasadzie kontaktu ze skórą; nie pytajcie mnie nawet jak. Nie mam zdolności technicznych. Nie było to tak dobre jak programowanie, ale umożliwiało im przekazywanie mi informacji słownej, i nie tylko. Mogli mi również przesyłać filmy, które jedynie ja byłem w stanie widzieć i słyszeć.
— Mam nadzieję, że wyszedłeś już z szoku wywołanego odkryciem, kim i czym jesteś — doszedł mnie głos Kregi, pozornie brzęczący bezpośrednio w mózgu. Wstrząsnęło mną, kiedy sobie uświadomiłem, iż nawet strażnicy wiezienia, w którym się znajdowałem, nic nie słyszą i nic nie widzą.
— Jesteśmy zmuszeni dostarczać ci informacji w taki właśnie sposób, ponieważ sam proces transferu już jest bardzo delikatny i nie należy przesadzać. Wolimy jednak dać twojemu mózgowi tyle czasu, ile jest tylko możliwe, żeby się zaadaptował do nowej sytuacji bez zbędnych dodatkowych wstrząsów. Ta metoda musi wystarczyć, ale bardzo tego żałuję, ponieważ czuję, iż masz najtrudniejsze zadanie z całej czwórki, możliwe, że to zadanie wręcz niewykonalne.
Czułem jak rośnie moje podniecenie. Wyzwanie, wyzwanie…
— Twoim celem jest planeta Meduza, najbardziej oddalona od słońca spośród kolonii Rombu — ciągnął komandor. — Jeśli istnieje takie miejsce we wszechświecie gdzie człowiek może przetrwać, ale gdzie na pewno nie zechciałby żyć z własnej i nieprzymuszonej woli, to takim miejscem jest właśnie Meduza. Stary Warden, który odkrył ten cały system planetarny, powiedział, że nazwał ten świat na cześć mitologicznej istoty, która zamieniała ludzi w kamienie, a to dlatego, że trzeba mieć chyba kamień miast głowy, żeby zechcieć tam zamieszkać. Muszę przyznać, że chyba zbytnio nie przesadził.
