Nachylenie osi wynoszące około 22° powodowało występowanie pór roku, jednakże przekraczająca trzysta milionów kilometrów odległość planety od jej, należącego do typu F, słońca sprawiała, że w najlepszym przypadku było tam co najwyżej chłodno. W rzeczywistości bowiem około siedemdziesięciu procent powierzchni pokrywał lodowiec i Meduza tym samym składała się z dwu ogromnych czap polarnych, a cała niewielka reszta była wciśnięta pomiędzy nie po obydwu stronach równika. Dzień był dłuższy o około godzinę od standardowego, co nie stanowiło żadnego problemu. Problemem mogły zaś być owe wspaniałe, „tropikalne” temperatury sięgające 10°C w pobliżu równika w środku lata, a spadające tamże do — 20° zimą. Strefa życia rozciągała się jednak w obydwu kierunkach od równika i^ sięgała poszarpanego czoła lodowca, mniej więcej na 35° szerokości geograficznej, gdzie zimą temperatura na tych „subtropikalnych” terenach spadała do — 80°C. Niezły klimat! Miałem nadzieję, że natychmiast po wylądowaniu wyposażą mnie w jakiś ocieplany strój, tym bardziej że, jak mnie informowała mapa w mojej głowie, pewna liczba miast leżała na terenach najzimniejszych.

Kontynenty w zasadzie nie były zbyt istotne, skoro morza poza terenami zamieszkanymi zamarznięte były przez okrągły rok, a te, które sięgały równika, przez połowę roku. Na mojej mapie widziałem trzy nadające się do zamieszkania masy lądowe, które można by nazwać trzema obszernymi, ale bardzo wąskimi kontynentami. Na szerokościach zamieszkanych występowały pasma górskie, które na pewno nie wpływały na złagodzenie klimatu, i olbrzymie lasy, złożone głównie z wiecznie zielonych drzew, typowych dla klimatów zimnych.

Skalisty, potwornie zimny, wrogi człowiekowi świat. Nazywanie go nadającym się do życia było lekką przesadą, niezależnie od tego, jaką atmosferą się tam oddychało. Jedyną ciekawostką w przypadku Meduzy był fakt, iż była ona jedyną planetą Rombu Wardena z wyraźnymi oznakami działalności wulkanicznej. Wulkanów co prawda nie było, tego już nie dałoby się chyba znieść, ale istniały tam jeziorka termiczne, gorące źródła, a nawet gejzery w samym środku pustkowia, niektóre wręcz na terenach o najniższych temperaturach. Najwyraźniej pod niektórymi partiami powierzchni znajdowało się coś bardzo gorącego.



28 из 364