Tyle Miranda mogła zaobserwować z daleka. Gdyby jednak zamierzali wykorzystać również zmysł powonienia i smaku, mogłaby mieć kłopoty.

Skończyło się jednak tylko na trzech zmysłach. Ponieważ mur był niemal całkowicie niewidzialny, ledwie się zorientowała, że nieco się uchylił i wypuszczono więźnia. Potem mur zamknięto wykorzystując te same czynności, tylko w odwrotnej kolejności. Miranda starała się zapamiętać wszystko jak najdokładniej.

Strażnicy zniknęli, a wtedy ona na palcach przeszła przez miękką trawę i prześliczne, przypominające dzwoneczki różowe kwiatki, aż do muru. Starała się zarejestrować każdy najdrobniejszy szczegół otoczenia. Znalazła znak wskazujący, w którym miejscu przyłożyć dłoń, miała przy tym nadzieję, że jej także się powiedzie, że nie jest to znak dla konkretnej wyznaczonej osoby, której odciski palców potrafią otworzyć wrota. Wytężywszy wzrok dostrzegała kontury ukrytych drzwi, nie próbowała ich jednak otwierać. Gdyby postanowiła wyjść, musiałaby zabrać ze sobą święte światło.

Starannie oznaczyła ścieżkę, aby następnym razem bez trudu do niej trafić.

Kiedy tak stała tuż przy murze, usłyszała zduszone krzyki strachu. Zduszone, ponieważ dochodziły z Królestwa Ciemności. Ktoś śmiertelnie przerażony krzyknął jeszcze raz, potem zapadła cisza.

Mirandzie ciarki przebiegły po plecach. Potwory… I ona się tam wybiera!

Zrozumiała, że wszystko musi zaplanować naprawdę starannie. Nie wystarczy tak po prostu wyjść i zanieść światło i radość ciemnemu, zimnemu światu. Jej misja nie przedstawiała się już tak różowo.



14 из 175