
Na myśl o tym odczuła pustkę.
Będzie musiała spytać kiedyś Marca, jak to naprawdę jest.
Akurat teraz jednak nie miała na to czasu. Ostatni kawałek układanki bowiem trafił na odpowiednie miejsce.
Trzeba przyznać, że właściwie stale deptała po piętach Ramowi, pragnąc dowiedzieć się jak najwięcej o Królestwach Światła i Ciemności. Ramowi jej zaciekawienie sprawiało przyjemność, lecz gdyby wiedział, co się za nim kryje, zapewne nie zabrałby jej do wielkich magazynów pod laboratoriami w stolicy. Miranda znalazła w lesie interesujący okaz, nie podczas tej wyprawy, kiedy odkryła drzwi w murze, tamtego dnia wróciła do domu z pustymi rękami, za to z głową pełną myśli i planów. Nowe znalezisko, nieznany rodzaj nadrzewnego grzyba, wzbudziło zainteresowanie Rama. Strażnik musiał zejść do dolnych rewirów, żeby stwierdzić, czy wcześniej nie odkryto czegoś podobnego. Uznał, że nic się nie stanie, jeśli Miranda będzie mu towarzyszyć.
Niczego nie znaleźli. Natrafili jednak na ciemny, nie oświetlony kąt i wtedy Ram poszedł po światło do sali, w której Miranda nigdy wcześniej nie była.
Sala ta została jak najstaranniej odgrodzona od pozostałej części magazynów, przechodzili przez wiele drzwi, które Ram otwierał kodami.
Obcy i ich podwładni, Strażnicy, mogli urządzić Królestwo Światła w sposób hipernowoczesny, zdecydowali jednak inaczej, w każdym razie w tych rejonach krainy, do których dostęp mieli inni jej mieszkańcy. Obcym zależało, by ludzie czuli się tu dobrze, aby wszystko zorganizowano w zrozumiały sposób, bez całego mnóstwa zaawansowanej elektroniki, sztucznego pożywienia i zapładniania, bez komputerów i uniwersalnych robotów. Co znajdowało się w części krainy należącej do Obcych, pozostawało ich tajemnicą.
Niemniej tu, na dole, królowała nowoczesność. Miranda była niepomiernie zdumiona tym, co widzi. W pewnej chwili musiała wraz z Ramem wejść do wąskiego szybu i tam nagle rozpłynęli się w powietrzu. Dziewczyna przeraziła się nie na żarty, ale zaraz znaleźli się na niższym piętrze. Dotarli do sali, o której mówił Ram.
