Miranda ukryła klejnot w piwnicy swego domu i zabrała się do opracowywania planu. Musiała się dobrze przygotować do opuszczenia Królestwa Światła.

Zarówno Ram, jak i Siska, a także rodzina czarnoksiężnika opowiadali o innych ludach mieszkających poza rejonem potworów. Jeśli oczywiście w ogóle można nazywać ich ludami. Miranda postanowiła dotrzeć do nieszczęsnych. Nie mogła już więcej wypytywać Rama, lecz byli przecież jeszcze inni Strażnicy i oni właśnie, wprawdzie dość niejasno, lecz opowiedzieli jej o najbliższych, rosłych jasnowłosych wojownikach, twardych, niebezpiecznych, lecz nie tak krwiożerczych, jak bestie zza muru. Mówili, że z ludem Timona da się przynajmniej porozmawiać, jeśli trafi się na' ich odpowiedni nastrój. Wyżej na górskich zboczach żyło też inne plemię, no i jeszcze zostawali ci mieszkający po drugiej stronie łańcucha wysokich, niedostępnych gór. Do nich należało plemię Siski, a także osobliwe miękkie stwory, z którymi znajomość zawarła rodzina czarnoksiężnika podczas przeprawy do świata we wnętrzu Ziemi. Istniały też oczywiście istoty, których Strażnicy nie znali, zwłaszcza po drugiej stronie łańcucha gór.

No, a Góry Czarne? dopytywała się Miranda.

Ale Strażnik, z którym rozmawiała, umilkł. Nawet jeśli coś wiedział, nie chciał nic zdradzić.

Wypytywała się przede wszystkim o potwory. O to, jak nad nimi zapanować. Odpowiedzi, które usłyszała, nie dodały jej wcale otuchy, ale usłyszała kilka dobrych rad. Dowiedziała się o ich strażach i o tym, czego przede wszystkim należy się wystrzegać. Zapanować nad potworami potrafili jedynie Obcy, a Miranda przecież się do nich nie zaliczała. Zdała sobie sprawę, że jeśli bestie ją zauważą, mogą ją pożreć, zanim zdąży choćby krzyknąć.

No cóż, i tak zdołała pokonać najtrudniejsze przeszkody, miała słońce i wiedziała, w jaki sposób przedostać się do Królestwa Ciemności. Innymi sprawami będzie się zajmować w miarę, jak będą się pojawiały.



19 из 175