Mała Siska widziała ich niegdyś ze swej kryjówki w koronie drzewa podczas ucieczki przed współplemieńcami, którzy chcieli złożyć ją w ofierze.

– Dostrzegam oznaki, że pora snu w Królestwie Światła minęła – stwierdził Haram, młodszy z nich dwóch. Strażnicy wypuszczają więcej światła w obrębie murów.

Ich lud tak długo żył w tej krainie, od czasów gdy Timon Wielki i garstka z jego plemienia zabłąkali się tu z powierzchni Ziemi, że poznali już trochę szczegółów o Królestwie Światła. Nie za wiele, domyślali się istnienia towarzyszącego światłu ciepła. Szczęśliwe istoty, które mogą tam zamieszkać! Zorientowali się też, ku swemu wielkiemu żalowi, że mury znajdują się pod stałą obserwacją istot zwanych Strażnikami.

Gondagil, najdzikszy wojownik plemienia, przeciągnął się. Mięśnie zagrały pod skórą.

Obaj wciąż jeszcze byli młodzi, ponieważ jednak mieszkali w Królestwie Ciemności, musieli zestarzeć się i umrzeć w Zwyczajny sposób, chyba żeby udało im się przedostać za mur. Na razie jednak nikomu z krainy Timona się to nie powiodło.

Po pierwsze, mury były zbyt szczelne, a po drugie, oddzielał je od nich wróg z Doliny Cieni: przerażające bestie, które porywały kobiety Timona i pożerały je. Potwory miały jedno jedyne pragnienie związane z małą krainą Timona: zabić całą jej ludność. Pomimo bowiem otaczającego teren lasu ziemia rodziła tu bujniej, obszar był więc bardziej atrakcyjny.

Kraina Timona liczyła niewielu mieszkańców, od bestii natomiast wprost się roiło, naprawdę umiały się mnożyć. Pełne nienawiści, skore do walki, nie potrafiły się śmiać. Kiedy zdołali zadręczyć ofiarę, rozlegało się jedynie ich pełne podniecenia wycie.

Zawsze pozostawać czujnym w obawie przed ich atakiem, taki los przypadł ludowi Timona. Tej nocy kolejna pełnienie straży wypadała na Harama i Gondagila.

Żałosne jest mówienie o nocy, gdy wszystkie pory doby wyglądają jednakowo, pomyślał Gondagil, który przerażał plemienne dziewczęta, budząc w nich jednocześnie marzenia o jego oswojeniu. Dotychczas jednak żadnej się to nie udało. Przodkowie opowiadali kiedyś o czarnych jak węgiel nocach na powierzchni Ziemi, o blasku poranka i białym dniu, i o wieczorze, gdy wszystkie serca przytłaczał lęk i melancholia.



4 из 175