
Wszystko to było niezwykle zawikłane. Jedynie bardzo ograniczeni mogli doszukać się logiki w transakcjach Pastora, których przedmiotem były ludzkie dusze.
Vinnie oczywiście nie wiedziała nic o umowie, jaką zawarła ciotka Kamma z Prunckiem. Posłusznie dreptała na zebrania sekty i z drżeniem wysłuchiwała grzmiących kazań pastora, radując się, kiedy padło na nią jego ciepłe spojrzenie. Wtedy czuła, że ona sama ma jakieś znaczenie. Ktoś ją zauważał!
Wielu członków sekty radowało się czym innym – z triumfem myślało o wszystkich ludziach, którzy nie wiedzieli o grupie wybrańców nieba i dlatego musieli ulec zagładzie. Właśnie myśl, że ci biedacy nie zdawali sobie nawet z tego sprawy, wydawała się tak cudowna. Niektórzy członkowie sekty opowiedzieli znajomym o spodziewanym końcu świata, lecz spotkali się tylko z prześmiewkami i pogardą. Ale poczekajcie! Jeszcze zobaczycie! Nadejdzie dzień, kiedy będziecie się wić w straszliwych mękach i z błaganiem zapukacie do bram pieczary, ale wtedy będzie już za późno! Tylko wybrani znajdą się w środku.
Pieczara w skale powstała przy próbach wydobycia tu rudy. Prób tych wkrótce zaprzestano i zapomniano o dawnej kopalni, Prunckowi udało się jednak zdobyć klucz do żelaznych drzwi i dzięki ciężkiej pracy członków sekty pod dyktando pastora zdołano uczynić z groty miejsce nadające się do zamieszkania i niemal przytulne. Doprowadzono elektryczność, ściany obito drewnem, zamontowano podstawowe wygody. Ogrzewanie także było dostateczne.
Tego popołudnia Vinnie i jej ciotka przybyły o kwadrans wcześniej, gdyż Kamma chciała pomówić z pastorem Prunckiem na osobności.
