
– Całkiem niepotrzebnie! – zawołała Unni tak głośno, że Emma nie mogła jej nie usłyszeć.
– Ale czy ty się nie wybierałaś do Førde? – wypytywał Emmę dalej Morten.
– Owszem – zaćwierkała dziewczyna. – Ale równie dobrze mogę wam towarzyszyć przez kilka dni.
Rozmowę przejął Antonio:
– Emmo, właśnie oddalamy się od Ålesund. Możemy tam dotrzeć najwcześniej jutro rano – skłamał. – No i poza wszystkim nie mamy czasu na takie wypady. Niestety, musisz dotrzeć do Førde na własną rękę, tak będzie o wiele szybciej. A tak w ogóle, to co ty robisz w Ålesund? Førde przecież ma własne lotnisko.
– Nie było dogodnych połączeń. Pory lotów mi nie odpowiadały. Ale oczywiście nie muszę was o nic błagać na kolanach. Znajdę inne wyjście.
– W to nie wątpię – odparł Antonio cierpko i wyłączył aparat.
Jordi przez cały ten czas siedział w milczeniu. Dopiero teraz się odezwał:
– Emma? Strzeżcie się jej!
– Phi! Ona tylko lata za chłopakami – prychnął Antonio, na co Mortena aż ścisnęło w brzuchu, jakby właśnie tam umiejscowiło się sumienie.
– Emma jest jak jadowity pająk – oświadczył Jordi. – To kochanka Leona. Jedna z jego bandy.
– Naprawdę? – zdziwił się zachwycony Antonio. – Czyżbym to właśnie ją wtedy uderzył?
– Rzeczywiście tak było, ale to jeszcze nie koniec. Emma jest wnuczką tej Emilii, która zamordowała Estébana, ojca naszej babki, i która skazała swoją nieszczęsną młodą córkę Teresę, czyli naszą babkę ze strony ojca, na poniewierkę.
– Co ty mówisz? Czyżby Emma była naszą krewniaczką?
– W połowie. Emilia wyszła wszak powtórnie za mąż za bogatego mężczyznę i miała z nim dzieci. Emma więc jest przyrodnią kuzynką naszego ojca.
– Bardzo nieprzyjemna sytuacja – mruknął Antonio. – Czy z tego powodu musimy okazywać jej jakieś względy?
– Jeśli chodzi o taką osobę jak Emma? Ależ skąd, wprost przeciwnie! Ja sam również kiedyś z nią walczyłem, lecz ona o tym nie wie. A poza wszystkim te jej blond włosy są fałszywe, ma w sobie więcej hiszpańskiej krwi niż ty i ja.
