Nastąpiły jednak powikłania i Cahuella, nie mając szans dotarcia na orbitę — zostałby aresztowany i stracony zaraz po opuszczeniu atmosfery — był zmuszony do zadowolenia się czamorynkową medycyną, najlepszą, na jaką mógł sobie pozwolić. Wystarczyłaby do naprawienia mojej nogi — tego rodzaju rany powszechnie spotykało się na wojnie — natomiast skomplikowane obrażenia organów wewnętrznych wymagały bardziej zaawansowanych środków, niedostępnych na czarnym rynku.

Więc umarł.

I teraz ja gonię zabójcę Cahuelli i jego żony, z zamiarem powalenia go pojedynczą diamentową strzałką z nakręcanego pistoletu.

Nim zostałem specem od bezpieczeństwa, zatrudnionym przez Cahuellę, w czasach gdy nadal byłem żołnierzem, uważano mnie za bardzo wytrawnego snajpera, który potrafi wpakować komuś nabój w głowę, precyzyjnie wybierając obszar mózgu. To lekka przesada. Ale zawsze byłem dobry i rzeczywiście lubiłem robotę czystą, szybką, chirurgiczną.

Miałem szczerą nadzieję, że Reivich mnie nie zawiedzie.


* * *

Nie spodziewałem się, że tajne przejście sięga do samego centrum terminalu kotwiczącego i kończy się w zacienionej części głównej hali. Spojrzałem do tyłu na bariery zabezpieczające, których uniknęliśmy: widziałem, jak strażnicy skanują ludzi w poszukiwaniu ukrytej broni, sprawdzają ich tożsamość, żeby jakiś przestępca wojenny nie wydostał się z planety. Nakręcanego pistoletu w kieszeni skanery by nie wykryły, dlatego właśnie taką broń wybrałem. Poczułem lekką irytację, że moje staranne przygotowania okazały się częściowo niepotrzebne.

— Panowie, dalej nie idę — oznajmił Vasquez, zatrzymując się na progu.

— Myślałem, że to twoje podwórko — powiedział Dieterling, rozglądając się. — Co się stało? Boisz się, że nigdy już nie zechcesz wyjechać ponownie?



20 из 372