Sekcja wykaże, że kapitan rzeczywiście zmarł na atak serca, choć ani autopsja, ani wydruk pamięci błony prostetycznej nie wykażą prawdziwej chronologii okoliczności towarzyszących śmierci.

— Dobrze się spisałeś — powiedział Klaun.

To prawda. Ale Klaun też zasługiwał na to, by go docenić. To właśnie Klaun kazał mu odpiąć guziki bluzy, gdy Balcazar twardo spał, i Klaun pokazał mu, jak się dostać do prywatnych funkcji błony prostetycznej, zaprogramować ją, by wykonała elektrowstrząs, choć kapitan czuł się stosunkowo dobrze. Klaun był sprytny, ale na jakimś poziomie Sky wyczuwał, że ta wiedza zawsze należała do niego. Tyle że Klaun wygrzebał mu ją z pamięci i Sky był mu za to wdzięczny.

— Sądzę, że tworzymy dobry zespół — rzekł pod nosem.


* * *

Sky obserwował, jak ciała mężczyzn obracają się, spadając w kosmos.

Śmierć Valdivii i Renga spowodował najprostszy środek egzekucji dostępny na statku kosmicznym: uduszenie w śluzie powietrznej, a potem wyrzucenie w przestrzeń. Proces w sprawie śmierci starca trwał dwa lata czasu statkowego; toczył się powoli, gdyż składano apelacje, a w sprawozdaniu Skya znaleziono niezgodności. Odwołania jednak okazały się bezskuteczne, a niezgodności Sky zdołał wytłumaczyć, satysfakcjonując niemal wszystkich. Teraz świta starszych statkowych oficerów stłoczyła się przy iluminatorach. Usiłowali choć na chwilę spojrzeć w przestrzeń. Już wysłuchali walenia umierających mężczyzn w drzwi śluzy, gdy usuwano powietrze z komory.

Tak, to była surowa kara, myślał Sky, tym bardziej że na statku wyraźnie brakowało lekarzy. Ale takich zbrodni nie można traktować lekko. To co, że ci ludzie nie chcieli zabić Balcazara — chociaż ich brak intencji wcale nie był taki oczywisty. Na pokładzie statku samo zaniedbanie jest niemniejszą zbrodnią od buntu. Byłoby również zaniedbaniem, gdyby tych ludzi nie ukarano dla przykładu.



21 из 296