IV

Tego wieczoru dyrekcja cyrku przygotowała najlepsze trupy. Agassic dobrze wiedział, że na szczyt wysokiej góry prowadzą strome ścieżki. Powoli rozpalał serca widzów natężając wrażenia wyrachowaną i surową różnorodnością; dzięki temu widz powinien był oddać cały nagromadzony entuzjazm serca wieńczącemu program występowi „Podwójnej Gwiazdy”.

Arena ożyła: gimnastycy zmieniali konie, konie klownów, klowni akrobatów, żonglerzy i magicy następowali po poskromicielach lwów. Dwa słonie z przywiązanymi serwetkami dostojnie zjadały kolację, siedząc przy zastawionym stole, a potem królewskim gestem swoich trąb rzuciły „napiwek” i zaczęły jeździć na drewnianych kulach. Ogłupienie klownów w chwili nieuchronnego uderzenia w kark kiełbasą z gutaperki stało się powodem migreny co słabszej głowy, a niejedna rozbolała od śmiechu. Jeszcze klowni drapali się po karkach i dowcipkowali, a już woltyżer z woltyżerką wylecieli na białych asturyjskich koniach i pomknęli wokół areny. To był Bachus i bachantka ubrani w skóry barsa, w wiankach i girlandach z róż; mknąc z szybkością wiatru wykonywali mimiczną scenę akrobatyczną, po czym zniknęli, pozostawiając w powietrzu blask i wigor ciał pełnych gracji i szaleństwa. Po nich wystąpiły poprzedzone dźwiękiem trąbki lwy, które usiadły i rykiem zagłuszyły orkiestrę; człowiek w czarnym fraku strzelając z bicza poskramiał je, jak chciał — piana wyciekała z ich paszcz, ale posłusznie tańczyły walca i skakały przez obręcz. Czterech akrobatów przeskakiwało z trapezu na trapez, kołysząc się pod kopułą w niesamowitych woltach. Japończyk-kuglarz wyciągnął zza swego trykotu ciężką szklaną wazę pełną wody i żywych ryb. Żongler, któremu siedem zapalonych lamp wyleciało z rąk z lekkością strumienia fontanny, udowodnił, że nie ma przedmiotów, którymi nie można byłoby się bawić, podrzucając je w powietrzu i łowiąc jak jaskółka muchy. Na zakończenie tej części spektaklu wystąpił woltyżer Richley, który pędził na pięciu kasztanowych koniach o białych grzywach i przechodził z jednego na drugiego tak łatwo, jak my przesiadamy się na krzesła.



7 из 180