2

– Przestańcie gadać – rzekł hrabia niecierpliwie. – I przegońcie tę hołotę z płyty!

Nagle umilkł. W kościele było ciemno, mimo wszystko jednak trochę światła sączyło się przez wielką dziurę w dachu.

Jakiś rozległy cień przemknął na tle tego światła i w chwilę później na kościelnej podłodze stanął potężny demon Tabris. Zdjął z ramion Sissi i postawił ją na ziemi. Przyjaciele mogli odetchnąć z ulgą.

Jej promienny uśmiech jaśniał w ponurym otoczeniu. Przyjaciele byli poruszeni uczuciem emanującym od dwojga przybyłych.

Chyba tylko bardzo surowe wychowanie Juany sprawiło, że zachowała się tak, jak się zachowała. Nie mogła zapomnieć tamtej nocy, kiedy Tabris otoczył ją swoimi skrzydłami, by nie dopuścić do niej Zareny. To znaczy wtedy Juana nie wiedziała, co się dzieje, i wszystko dotarło do niej dopiero o wiele później. Ale gorącego podniecenia demona, budzącego w niej trudne do opanowania szaleństwo nie zapomniała nigdy.

Teraz wyczuwała to znowu, ze strony Tabrisa. Chyba tylko ona jedna to zauważyła, ona, która zbyt długo żyła w wymuszonej cnocie, nakłaniana przez rodziców do surowej ascezy.

Rzecz jasna pojmowała, że jego podniecenie nie jest skierowane ku niej, mogła to zresztą wyczytać z zarumienionej twarzy Sissi i ze sposobu, w jaki on dotykał szwedzką dziewczynę. Ale Juana była jak rozpalone żelazo za tym swoim uprzejmym, powitalnym uśmiechem i zdawała sobie sprawę z tego, że rozpaczliwie potrzebuje mężczyzny. Natychmiast!

Nie Tabrisa, nie, nie! Z nim dała już sobie spokój, Ten Miguel, w którym się zakochała, był przecież tylko wyobrażeniem. Rzeczywistość objawiała się teraz tutaj! Juana nigdy nie widziała go nago tak jak inni wtedy, kiedy uratował ją przed skokiem w otchłań i niechybną śmiercią, przyjaciele jednak o tym rozmawiali. Musiał to być bardzo imponujący i seksualnie pobudzający widok, i chyba budzący grozę w sercach małych kobiet z rodzaju ludzkiego.



7 из 150