— Nikt więcej…

— A więc nad czym pan pracuje?

Malanowa nagle ogarnęła złość. Zawsze się złościł, kiedy go coś przerażało.

— Niech pan posłucha — powiedział. — Ja nie rozumiem…

— Ja również! — powiedział Śniegowej. — I bardzo chciałbym zrozumieć! Proszę odpowiadać! Chwileczkę. Pańska praca jest objęta tajemnicą państwową?

— Jaka znowu u diabła tajemnica? — z rozdrażnieniem powiedział Malanow. — Zwyczajna astrofizyka i dynamika gwiezdna. Oddziaływanie gwiazd i materii dyfuzyjnej. Nie ma tu żadnej tajemnicy, po prostu nie lubię opowiadać o swojej pracy, dopóki jej nie zakończę.

— Gwiazdy i materia dyfuzyjna… — wolno powtórzył Sniegowoj i wzruszył ramionami. — Gdzie rzeka, a gdzie las… Na pewno nie jest objęta tajemnicą? Nawet częściowo?

— Nawet w najmniejszym stopniu!

— I na pewno nie zna pan Gubara?

— I Gubara też nie znam.

Śniegowej w milczeniu dymił, ogromny, zgarbiony, straszny.

Potem powiedział:

— No cóż, jak nie, to nie. Na tym możemy skończyć naszą rozmowę. Przepraszam najgoręcej.

— Ale ja wcale nie chcę jej kończyć — powiedział Malanow kłótliwie. — Jednak chciałbym zrozumieć…

— Nie mam prawa — odparł Sniegowoj, jakby nożem uciął.

Oczywiście Malanow nie dałby tak łatwo za wygraną. Ale nagle zauważył coś takiego, że z miejsca ugryzł się w język. Lewa kieszeń monstrualnej piżamy Sniegowoja była dziwnie wypchana, a z tej kieszeni wyraźnie i niedwuznacznie sterczała kolba pistoletu. Jakiegoś bardzo dużego pistoletu. Z gatunku gangsterskich koltów na filmach. I ten kolt jakoś z miejsca zniechęcił Malanowa do zadawania pytań. Błyskawicznie stało się dla niego jasne, że to wszystko nie jego interes i że nie on tu zadaje pytania. A Sniegowoj wstał i powiedział:

— A więc proszę posłuchać. Ja jutro znowu…

ROZDZIAŁ 3

5…poleżał chwilę na plecach, bez pośpiechu przychodząc do siebie.



21 из 128