Kierowca niezwłocznie zameldował tym przełożonym. W związku z powyższym wezwano kompetentne osoby, które natychmiast po przybyciu wyważyły drzwi i przystąpiły do przeszukania mieszkania Sniegowoja. Stwierdzono, że wszystkie lampy są zapalone, na łóżku w sypialni leży otwarta i spakowana walizka, a sam Śniegowej siedzi przy biurku w swoim gabinecie, trzymając w jednej ręce słuchawkę telefoniczną, a w drugiej pistolet systemu „Makarow”. Ustalono, że Sniegowoj zmarł w wyniku rany w lewej skroni spowodowanej wystrzałem z tegoż pistoletu. Śmierć nastąpiła błyskawicznie, między trzecią a czwartą nad ranem.

— A co ja z tym mam wspólnego? — wychrypiał Malanow.

W odpowiedzi Igor Pietrowicz szczegółowo wyjaśnił, jak wyglądała krzywa balistyczna i jak znaleziono kulę, która przebiła czaszkę na wylot i utkwiła w ścianie.

— Ale ja, co ja mam z tym wspólnego? — pytał Malanow, żarliwie bijąc się w pierś. W tym momencie byli już po trzeciej kolejce.

— Ale żałuje go pan, prawda, że pan go żałuje? — wypytywał Igor Pietrowicz.

— Oczywiście, że żałuję… Fajny był chłop… Ale ja… Czego ode mnie chcecie? W życiu nie miałem w ręku pistoletu! Nawet jestem zwolniony ze służby wojskowej… z powodu wzroku…

Igor Pietrowicz nie słuchał go. Opowiadał szczegółowo, jak śledztwo w wyjątkowo krótkim czasie wyjaśniło, że zmarły był mańkutem, a co bardzo dziwne, zastrzelił się trzymając pistolet w prawej ręce.

— No tak, no tak! — potakiwał Malanow. — Arnold Pawłowicz rzeczywiście był mańkutem, mogę to potwierdzić… Ale ja przecież… spałem przez całą noc! A poza tym, po co miałbym go zabijać, niech pan sam pomyśli!

— No, a kto w takim razie? Kto? — czule zapytał Igor Pietrowicz.

— Skąd mogę wiedzieć? To pan powinien wiedzieć — kto.

— Pan! — przymilnie słodkawym głosem Porfiria oświadczył Igor Pietrowicz, obserwując Malanowa jednym okiem poprzez szkło kieliszka. — To pan go zabił, mój drogi!…



32 из 128