Malanow nagle pobiegł do przedpokoju, poszukał pod wieszakiem i znalazł list od Irki. Głupstwo. Wszystko się zgadza. Charakter pisma Irki i sposób jej pisania… A w ogóle, zastanówmy się — na jaką cholerę morderca będzie zmywać naczynia?


8…u Walki był zajęty. Malanow odłożył słuchawkę i wyciągnął się na tapczanie wtykając nos w szorstką narzutę. Z Walką przecież też coś nie jest w porządku. Histeria czy co. Jemu zresztą czasem się to zdarza. Pewnie pokłócił się ze Swietką albo z teściową… O coś mnie pytał, o coś bardzo dziwnego… Ech, Walka, chciałbym mieć twoje zmartwienia! Może rzeczywiście niech przyjedzie. On histeryzuje, ja histeryzuję, a nuż we dwójkę coś wymyślimy… Malanow znowu wykręcił numer i znowu było zajęte. Do diabła, jak bezsensownie tracę czas! Powinienem pracować, pracować, a tymczasem wdało się to paskudztwo.

Nagłe ktoś zakasłał w przedpokoju za jego plecami. Malanowa jakby wicher zdmuchnął z tapczanu. Oczywiście zupełnie niepotrzebnie. Nikogo tam w przedpokoju nie było. W łazience również. Ani w ubikacji. Sprawdził zamek u drzwi, wrócił na tapczan i wtedy zauważył, że trzęsą mu się kolana. Do diabła, nerwy mnie zawodzą. A ten typ jeszcze mi wmawiał, że jest podobny do niewidzialnego człowieka. Glista w okularach, a nie żaden tam niewidzialny człowiek! Drań. Jeszcze raz wykręcił numer Walki, rzucił słuchawkę i zdecydowanymi ruchami zaczai wciągać skarpetki. Zadzwonię od Wieczerowskiego. Sam sobie winien, bez przerwy wisi na telefonie… Włożył czystą koszulę, sprawdził, czy ma w kieszeni klucz, zamknął za sobą drzwi i pobiegł schodami na górę.

Na piątym piętrze, w niszy zsypu, czuliła się parka. Chłopak był w ciemnych okularach, ale Malanow znał tego smarkacza spod siedemnastego — kandydat na szeregowca bez cenzusu, drugi rok nigdzie nie może zdać, zresztą nawet się specjalnie nie wysila… Potem do samego siódmego piętra nie spotkał już nikogo. Ale cały czas miał przeczucie, że za sekundę na kogoś wpadnie. Złapią go za łokieć i powiedzą cicho: „Chwileczkę, obywatelu…”.



36 из 128