
Carewe zdobył się na niewymuszony uśmiech.
— To kolosalne osiągnięcie naukowe, prawdziwy przełom. Ile mógłby mi pan zdradzić…?
— Nic a nic, Willy. To temat tabu. Jak pan wie, związki biostatyczne z natury swej szkodzą androgenom. To fizyczne prawidło leży u podstaw hipotezy Wogana, mianowicie że niezmienność komórek, innymi słowy potencjalna nieśmiertelność, wyklucza zachowanie męskich cech płciowych. Nam zaś udało się przezwyciężyć — lub raczej ominąć — ten skutek; najlepiej jednak, żeby pan wiedział jak najmniej o stronie naukowej zagadnienia. Oznaczyliśmy ten nowy środek kryptonimem E80, ale nawet i ta informacja nie jest panu potrzebna.
— No, a czy w związku z tą próbą coś mi może grozić? — spytał oględnie Carewe.
— Może naraża się pan tylko na pewne rozczarowanie, bo jak dotąd nie przeprowadziliśmy prób na pełną skalę. Sądzę jednak, że jakoś by pan to przeżył, gdyby spotkał pana, co bardzo wątpliwe, zawód. Nie proponujemy ci tego za darmo, chłopcze, pozwolisz, że będę ci mówił na ty.
— Ależ ja wcale…
— Dobrze, dobrze — przerwał mu Barenboim machając pulchną ręką. — Całkiem słusznie zastanawiasz się, co będziesz z tego miał. Jeżeli widzę, że któryś z moich pracowników szasta swoimi pieniędzmi, to zadaję sobie pytanie, co zrobi z moimi. Rozumiemy się?
Wygięte w górę kąciki ust Pleetha podjechały jeszcze wyżej i idąc za jego przykładem Carewe uśmiechnął się z uznaniem.
— Dobre — przyznał.
— To, co powiem teraz, spodoba ci się jeszcze bardziej. Jak wiesz, wprowadziliśmy ostatnio w księgowości sporo nowych metod. Zgodnie z dwudziestoletnim systemem rotacyjnym mojego głównego księgowego czeka za trzy lata degradacja, ale w związku z niedawnymi innowacjami proceduralnymi gotów jest przyśpieszyć swoje przejście na niższe stanowisko. W ciągu niespełna roku mógłbyś awansować na jego miejsce. Carewe przełknął ślinę.
— Ależ Walton to znakomity księgowy — powiedział. — Nie chciałbym spychać go…
