Głaszcząc zarost pod włos, wbijając go w skórę aż do bólu, Carewe pośpiesznie wyszedł z pokoju do sekretariatu. Wyminął sięgające pasa maszyny administracyjne, w zamyśleniu skinął głową Mariannie Tonę, dozorującej elektroniczne urządzenia, i wszedł w krótki korytarzyk prowadzący do biura Barenboima. Okrągłe czarne oko w drzwiach gabinetu mrugnęło raz, rozpoznając go, po czym gładka drewniana płyta odsunęła się na bok. Carewe wkroczył do dużego, słonecznego gabinetu, w którym zawsze pachniało kawą. Siedzący nad papierami przy czerwono-niebieskim biurku Barenboim uśmiechnął się do niego i wskazał mu krzesło.

— Proszę spocząć i chwilę zaczekać, synu. Manny zaraz tu do nas przyjdzie, chcę, żeby i on był w to wprowadzony.

— Dziękuję, panie prezesie.

Tłumiąc ciekawość Carewe usiadł i przyjrzał się uważnie swojemu pracodawcy. Barenboim był mężczyzną średniego wzrostu, o płaskim, cofniętym czole, z wydatnymi łukami brwiowymi i z zadartym nosem o rozdętych nozdrzach. Z niemal małpio ukształtowaną górną częścią twarzy kontrastowały drobne i delikatne usta i podbródek. Białe dłonie porządkujące papiery i karty komputerowe były dość pulchne i bezwłose. W przeciwieństwie do wielu ostudzonych rówieśników Barenboim pedantycznie dbał o strój, wyprzedzając zawsze modę o kilka miesięcy. Wygląda na czterdziestkę, chociaż ma już dwieście lat, pomyślał Carewe. Ma prawo zwracać się do mnie „synu”, bo z jego punktu widzenia nie osiągnąłem jeszcze wieku młodzieńczego. Znów dotknął zarostu i osadzone głęboko w oczodołach oczy Barenboima drgnęły. Carewe wiedział, że jego odruchowy gest nie uszedł uwagi i został odczytany w świetle nagromadzonego w ciągu dwustu lat doświadczenia. Pojął też, że poruszając w sposób dostrzegalny oczami Barenboim oznajmia mu, iż odgaduje jego myśli i chce, żeby wiedział o tym, że je zna… Poczuł pod czaszką rosnący ucisk, poprawił się niespokojnie na krześle i wyjrzał przez ścianę. Wzburzone, szare powietrze nadal przetrawiało śnieżycę. Przyglądał się tym gargantuicznym zmaganiom do chwili, kiedy drzwi do pierwszego przejściowego gabinetu dały znać o przybyciu wiceprezesa Pleetha.



3 из 156