
— Zachowanie tajemnicy jest absolutną koniecznością — przyznał Carewe, wciąż mając przed oczami twarz Ateny. — Czy to znaczy, że wraz z żoną musielibyśmy zniknąć?
— Skądże znowu! Wprost przeciwnie. Nic tak szybko nie zwróciłoby uwagi przemysłowego szpiega, jak pańskie zniknięcie stąd i pojawienie się, powiedzmy, w naszych laboratoriach na Przełęczy Randala. Obaj z Mannym uważamy, że najlepiej, gdybyście pan i żona prowadzili dalej normalne życie, tak jakby nie zaszło nic nadzwyczajnego. Zwykłe kontrole lekarskie, o których nikt nie będzie wiedział, może przechodzić pan tu, w moim gabinecie.
— To znaczy mam udawać, że się nie utrwaliłem? Berenboim przyjrzał się uważnie swojej delikatnej prawej ręce.
— Nie — rzekł. — Ma pan właśnie udawać, że się pan utrwalił, prawda, jakie to okropne wyrażenie? Proszę pamiętać, że o żadnym utrwaleniu się nie ma mowy. Pozostanie pan czynnym biologicznie mężczyzną, jednak bezpieczniej będzie, jeśli zacznie pan stosować depilatory do twarzy i w ogóle zachowywać się jak na ostudzonego przystało.
— Ach tak — odparł Carewe zdumiony siłą wewnętrznego sprzeciwu, jaki to w nim wywołało. Miał przecież niewiarygodne szczęście otrzymując propozycję nieśmiertelności bez żadnych związanych z nią ograniczeń, co jeszcze kilka minut temu było nierealną, utęsknioną mrzonką, a mimo to wzdragał się przed takim drobiazgiem, jak zgolenie zewnętrznych oznak męskości. — Zgodzę się oczywiście na wszystko, ale jeżeli ten nowy środek jest taki rewelacyjny, to czy nie lepiej, gdybym udał, że nie wziąłem zastrzyku?
— W innych okolicznościach, tak. Domyślam się jednak, że większość przyjaciół wie o waszych oporach względem tych zastrzyków. Hm?
