
– Płomień Fortune'ów – odparł ze śmiechem Grant.
– Raczej Zguba.
– Uwolnię cię od niego, jak tylko da się wprowadzić do przyczepy. Wiem, że Samantha nad nim pracuje.
– Tak mi się zdaje. Samantha. Dlaczego nie potrafi przestać o niej myśleć?
– Pewnie już słyszałeś, że Rocky ma zamiar się tu sprowadzić?
– Rocky? Mówisz o Rachel?
– Tak. O naszej kuzynce Rachel.
Kyle widział Rachel ostatni raz podczas odczytywania testamentu Kate. Zwykle roześmiana i energiczna, tego dnia była poważna i skupiona, jak reszta rodziny. Pod jej ciemnymi oczami rysowały się głębokie cienie, a palce nerwowo bawiły się wisiorkiem, który zostawiła jej babka. Wydawała się nieobecna i zagubiona, ale nikogo to nie dziwiło.
– A więc z moim koniem wszystko w porządku? – upewnił się Grant.
– Natknąłem się na Sam, kiedy się z nim zmagała. Ten ogier to potwór z piekła rodem.
– Owszem – potwierdził z dumą Grant. Za oknem zapadał już zmrok.
– Sam ma dziecko – dodał Kyle.
– Zgadza się.
– Powiedziała, że ojciec małej zniknął z ich życia. Nie wiedziałem, że była zamężna.
– Bo nie była.
– No więc co to za facet?
– Nie mam pojęcia. Nigdy jej o to nie pytałem. To nie moja sprawa. – Intonacją wyraźnie dał Kyle'owi odczuć, że to również nie jego sprawa.
Kyle zrozumiał tę nie wypowiedzianą reprymendę, ale postanowił ją zignorować.
– I nikt nie wie, kto to jest?
– No, przypuszczam, że Sam wie, i Bess, jej matka. Niektórzy z miasteczka twierdzą, że to Tadd Richter. Pamiętasz go?
– Tak. Osobiście go nie poznałem, ale słyszałem, że to był miejscowy łobuz.
– Obracał się w podejrzanym towarzystwie, jeździł na wielkim motocyklu, pił i stale miał kłopoty z prawem. Jego rodzice się rozeszli i chyba skończył w więzieniu czy poprawczaku gdzieś w okolicach Casper. W każdym razie Sam się z nim spotykała, zanim wyjechał, a potem… cóż, okazało się, że zaszła w ciążę. Ale to pewnie cię nie obchodzi. Przez te wszystkie lata nie powiedziała na ten temat ani słowa i pewnie ma swoje powody. Dość już o tym. Przecież zadzwoniłem, żeby cię powitać w Wyoming.
