
– Ja, Katherine Winfield Fortune – zaczął – będąc zdrową na ciele i umyśle…
Zgromadzeni skupili uwagę na adwokacie, Kyle poczuł, że ogarnia go wielkie napięcie. To wszystko było nie tak. Miał wrażenie, że cały świat stanął w miejscu, a ziemia osuwa mu się spod stóp.
Siostra Kyle'a, Jane, siedziała tuż obok, trzymając go nerwowo za ramię. Na starej koronce zdobiącej mankiety jej bluzki widać było rozmazany tusz do rzęs, bo wytarła rękawem zapłakane oczy. Starała się być dzielna, ale nie puszczała ramienia brata, a wargi jej drżały. Była samotną matką, przyzwyczajoną do trudów życia, nawykłą stawiać czoło przeciwnościom losu. Jednak żadne z dzieci i wnuków Kate nie mogło uwierzyć, że odszedł ktoś tak nierozerwalnie z nimi związany.
– O Boże! – jęknęła Jane.
Kyle nakrył dłonią jej rękę i napotkał trzeźwe spojrzenie Michaela. Zobaczył w nich odbicie własnego smutku. Michael, zawsze taki odpowiedzialny. On w każdej sytuacji postępował jak należy, gdy tymczasem Kyle zawalał wszystko, co się dało.
Jane zdawała się odzyskiwać panowanie nad sobą. Zamrugała niepewnie, wyprostowała się i sięgnęła po dzbanek. Nalała sobie wody i na dany znak napełniła szklankę Allison. Piękna Allie, modelka i rzeczniczka Fortune Cosmetics, bogata dziewczyna o olśniewającym uśmiechu. Teraz siedziała z pobladłą twarzą między bratem a siostrą bliźniaczką, Rocky. Nawet Rocky, zwykle ożywiona i wesoła, wyglądała tak, jakby uleciała z niej wszelka energia.
Rocky zdawała się czerpać siłę z bliskości swojego jedynego brata, który w zamyśleniu poklepywał ją po ręce. Adam był najstarszym dzieckiem i jedynym synem Jake'a i Eriki Fortune'ów. Kyle uważał Adama za pokrewną duszę – zbuntowanego syna. Adam odrzucił rodzinną fortunę, przez kilka lat przenosił się z miejsca na miejsce, aż wreszcie wstąpił do wojska. Odszedł z armii po śmierci żony. Teraz samotnie wychowywał troje dzieci i starał się dawać sobie radę.
