Przemiany następowały powoli. Lennart zaczął sobie z niej szydzić z powodu tego „zadania”. Stopniowo miał jej coraz więcej do zarzucenia. Jej chłodny stosunek do życia, który przedtem uważał za fascynujący, teraz go drażnił i wciąż jej to wypominał. Mówił, że spodziewał się, iż zdoła stopić w niej ten lód, traktował to jako wyzwanie. Ale że teraz widzi, iż za tym nic się nie kryje. Ona cała jest jak z lodu. Zimna do szpiku kości, nie ma w jej duszy nawet iskierki ognia; mylił się sądząc, że jest inaczej.

Saga brała to sobie bardzo do serca i starała się zmienić. Wkrótce jednak mogła się przekonać, iż krytyczny stosunek Lennarta do niej ma znacznie głębsze przyczyny.

Lennart coraz częściej spędzał wieczory poza domem. Ona siedziała sama i wciąż przełykała ślinę, żeby pozbyć się tego bolesnego ucisku, który czuła w gardle. I musiała zacząć kłamać przed własną matką, Kol już wtedy nie żył, że oczywiście, małżeństwo jest szczęśliwe, a ona jest tylko zmęczona długą zimą…

Anna Maria była chora. Saga nie miała złudzeń, że to sprawa poważna, a ponieważ mieszkała niezbyt daleko od rodzinnego domu, często matkę odwiedzała. Lennart, rzecz jasna, nie miał nic przeciwko temu.

No i właśnie zdarzyło się kiedyś, że Saga wybrała się do matki, by zostać u niej kilka dni. Kiedy jednak przyjechała na miejsce, stwierdziła, że zapomniała zabrać bardzo potrzebne lekarstwo. Zawróciła nie zwlekając i po paru godzinach była znowu w domu.

Powinna była wiedzieć, że tak się nie robi, rozumieć niebezpieczeństwo, ale nie rozumiała.

Szok był potworny. Otworzyła drzwi i skierowała się wprost na pierwsze piętro po lekarstwo. Dotarły do niej jakieś głosy z sypialni, więc zamyślona, jak jej się często zdarzało, poszła zobaczyć, co się tam dzieje. No i przyłapała ich na gorącym uczynku. Bardziej gorący trudno sobie wyobrazić. Jedna z przyjaciółek Sagi. Ich wspólna przyjaciółka.



13 из 194