– Ja już nie wrócę, niestety – powiedziała z dziwną pewnością i nie wyglądało na to, że ta perspektywa ją martwi. – Jeśli jednak kiedykolwiek będę miała dziecko, opowiem mu o państwa długiej przyjaźni dla nas i naszej służbie u rodziny Oxenstiernów. Przekażę mojemu dziecku, żeby się w każdej potrzebie do państwa zwracało.

Obie panie, i stara hrabina Eva Oxenstierna, i młoda Lotta z domu Gullenhaal, przyjęły słowa Sagi ze wzruszeniem. Życzyły jej szczęścia i powodzenia.

Będę z pewnością potrzebować tego błogosławieństwa, myślała opuszczając pałac.

Saga napisała list do Viljara i Belindy o tym, że otrzymała wezwanie i że jedzie do nich.

Ponieważ to właśnie jej gałąź rodu od dawna była najlepiej sytuowana wśród Ludzi Lodu, Saga miała dość pieniędzy, by podróżować w komfortowych warunkach. Wtedy już w Szwecji wybudowano pierwsze koleje żelazne, ale, jeszcze, niestety, nie w okolicach, które Saga musiała przebyć. Długo się zastanawiała, czy nie kupić wygodnego powozu i nie wynająć zaufanego stangreta, ale to by rodziło kolejny problem, jak potem stangreta odesłać do domu. Pociągałoby też za sobą zupełnie niepotrzebne wydatki.

Doznała szoku, kiedy uświadomiła sobie, z jaką stanowczością przygotowuje się do tej drogi, z której nie zamierzała powrócić.

Wiedziała, że nie ma możliwości powrotu, i przyjmowała to z zadowoleniem. Z pewnością w Norwegii też można mieszkać.

Najważniejsze pytanie jednak, które dręczyło ją cały czas, brzmiało: Co właściwie ją czeka? Co będzie musiała zrobić i co się z nią stanie?

No cóż, wkrótce się dowie.

W końcu Saga zdecydowała się skorzystać z powszechnie używanego środka lokomocji, jakim w tamtych czasach był pocztowy dyliżans, wiozący podróżnych od stacji do stacji. Taka podróż mogła dostarczyć różnych niespodzianek, ale też był to stosunkowo bezpieczny sposób przenoszenia się z miejsca na miejsce. Można było całą odpowiedzialność złożyć na barki kogoś innego.



20 из 194