Charles roześmiał się, a Edwina zawtórowała mu radośnie. Narzeczony objął ją ramieniem i obydwoje patrzyli, jak ogromny statek powoli odsuwa się od nabrzeża. Edwina modliła się w duchu, by ojciec miał rację i żeby się nie okazało, że George zszedł ze statku, aczkolwiek podobnie jak ojciec była przekonana, że brat nie zrobił tego. Tutaj, na pokładzie, działo się zbyt wiele, nie sądziła zatem, aby pociągnął go brzeg.

Gdy spoglądali w dół, przenikliwe gwizdki zlały się w jeden ostry dźwięk, który uniemożliwiał rozmowę. W powietrzu czuło się prawdziwie podniecający nastrój, potęgowany przez gwizdy rozlegające się ponad ich głowami. Charles wziął Edwinę w ramiona i pocałował.

W asyście sześciu holowników olbrzymi "Titanic" uwolniony z uwięzi odbił od brzegu, kierując się do Cherbourga, skąd miał zabrać resztę pasażerów, i dalej do Queenstown, a następnie przez ocean do Nowego Jorku. Nagle wśród osób znajdujących się na górnych pokładach zapanowało poruszenie, które zupełnie uszło uwagi innych. Pasażerowie pierwszej klasy z osłupieniem patrzyli, jak transatlantyk prześlizguje się z trudem obok liniowców amerykańskiego i brytyjskiego, unieruchomionych w porcie z powodu niedawnego strajku górników. Amerykański "New York" kotwiczył w sąsiedztwie "Oceanica" należącego do linii White Star. Obydwa statki, spięte linami cumowniczymi, stały blisko siebie, pozostawiając "Titanicowi" bardzo wąskie przejście. Raptem rozległ się huk podobny do wystrzału z pistoletu – to pękły liny mocujące "New Yorka" do "Oceanica" i liniowiec jął powoli dryfować w kierunku "Titanica". Wydawało się, że lada chwila go staranuje, na szczęście zapobiegł temu błyskawiczny manewr jednego z holowników, z którego podano zerwaną linę na "New Yorka", tak że marynarze zdołali ją zamocować na moment przed zderzeniem.

"Titanic" wypłynął w końcu z portu, o włos uniknąwszy katastrofy. Manewr, który jej zapobiegł, wywołał naprawdę wielkie wrażenie wśród świadków wydarzenia – zdawało się, że oglądają pokaz nadzwyczajnych umiejętności załóg holowników, podczas gdy "Titanic" niewzruszenie parł naprzód. To pływające miasto miało długość czterech przecznic, czyli ośmiuset osiemdziesięciu dwóch stóp, jak wcześniej poinformował ich Filip, i z pewnością niełatwo było nim manewrować.



20 из 321