– Ależ, Oono, nie tłumacz się przede mną. – Czasami Edwina, nie będąca już dzieckiem i jeszcze nie pani domu, nie bardzo wiedziała, jak się zachować wobec służby. Bywało, że zarówno Oona, jak i młodsze rodzeństwo uważali, że o wszystkim donosi matce. – Kuzynka pewnie bardzo się ucieszyła na twój widok. – Popatrzyła z sympatią na dziewczynę, czując się o wiele od niej starsza i dojrzalsza.

Oona odetchnęła z ulgą i uśmiechnęła się zadowolona.

– Wciąż jest śliczna, a Mary to słodka dziewuszka. Miała ledwie rok, jak ją widziałam ostatni raz. Wygląda zupełnie jak Alice w dzieciństwie. A włosy to ma czerwone jak ogień! – roześmiała się wesoło.

Edwina odpowiedziała jej uśmiechem. Chowała właśnie brylantowe kolczyki matki do szkatułki.

– Wybiera się do Nowego Jorku? – zapytała.

Irlandka skinęła głową, wciąż radośnie uśmiechnięta.

– Tak. Ma tam ciotkę i kuzynów. Ale namawiam ją, żeby przyjechała do Kalifornii. Obiecała, że się postara. Zrobię co tylko się da, żeby jej pomóc.

Edwina spojrzała życzliwie na Oonę, uszczęśliwioną ze spotkania kuzynki na statku. Nie byłaby jednak sobą, gdyby natychmiast nie pomyślała o czymś, co z pewnością przyszłoby do głowy jej matce.

– Czy po powrocie umyłaś dokładnie ręce? – zapytała.

– Oczywiście – odparła Irlandka, odrobinę urażona pytaniem, choć rozumiała troskę chlebodawców. Dla nich trzecia klasa była jak zaraza, była miejscem, którego nikt z nich nigdy nie oglądał, o którym nawet nie chcieli słyszeć. Na "Titanicu" wszakże również tam warunki były lepsze, niż się Oona spodziewała. Oczywiście nie dało się trzeciej klasy porównać z luksusem kabiny, w której ona podróżowała, lecz wszędzie było czysto i przyzwoicie. A najważniejsze, że razem z Alice dopłyną do Ameryki. -Ależ mamy szczęście, prawda, panno Edwino? Żeby płynąć tym samym statkiem… Nie do wiary, nigdy nie myślałam, że tak nam się złoży…

Zadowolona i uśmiechnięta wróciła do kabiny dzieci, a Edwina przyłączyła się do rodziców i Charlesa czekających na nią w salonie.



26 из 321