
– Przyznaj, chcesz się mnie pozbyć?
– Zgadłaś. Każdy facet potrzebuje odrobiny samotności, a zwłaszcza taki, który ma tyle bab w domu coja.
To była jego stara śpiewka; lubił narzekać, jaki to on jest biedny – jeden mężczyzna w domu pełnym kobiet. Ktoś obcy nigdy by się nie domyślił, że Tommy do szaleństwa ubóstwia swoją żonę i trzy córki.
– Bo ja wiem? Może lepiej, żebym poćwiczyła z tobą otwierający numer?
Kąciki warg mu zadrgały.
– Nie musisz, kwiatuszku. Doskonale sam sobie poradzę.
– Pewnie tak – przyznała, mrużąc w zamyśleniu oczy. – Zastanawiam się, dlaczego tak bardzo ci zależy, abym pogadała zjakimś obcym gościem.
Zazwyczaj Tommy był do przesady opiekuńczy wobec swoich "dziewczyn"; zachowywał się jak kotka, która pilnie strzeże nowo narodzonych kociąt.
– Nie każę ci brać z nim ślubu – rzekł, raz po raz przebiegając palcami po klawiszach. – Powiedziałem tylko, że mogłabyś z człowiekiem porozmawiać. Powinnaś częściej bywać wśród ludzi.
– Masz na myśli ludzi płci męskiej, prawda?
– Uniosła pytająco brwi.
Tommy w milczeniu dokończył melodię, po czym pokręcił głową.
– Wcale nie chcę, żebyś zadawała się z jakimiś facetami. Ale Shana martwi się o ciebie.
Holly westchnęła. Od trzech lat żyła jak mniszka i bynajmniej z tego powodu nie cierpiała. Wychodziła ze słusznego założenia, że nic na siłę. Jednakże Shana Rayes nie potrafiła zrozumieć, dlaczego śliczna młoda kobieta marnuje sobie życie.
– Wiem. Ostatnio zagroziła mi, że jeśli tak dalej pójdzie, to umówi mnie na randkę w ciemno.
Tommy wzdrygnął się.
– To już lepiej pogadaj z tym gościem. Lepsze to niż randka z obcym.
– No dobra. – Wpatrując się w samotną postać przy stoliku, Holly wzięła głęboki oddech. Tak, przejście kilku metrów i krótka niezobowiązująca rozmowa są czymś zdecydowanie prostszym niż umawianie się na spacer, kolację lub kino.
Wolnym krokiem zeszła z podwyższenia, które służyło za scenę, i lawirując między pustymi stolikami, skierowała się w stronę pojedynczej postaci. – Rej, Leo, mógłbyś mi przynieść szklankę mrożonej herbaty? – zwróciła się do barmana.
