Ach, nie!

Kosmyki. Tu i ówdzie jedynie rzadkie kosmyki, dokładnie tak, jak widział to w lustrze.

Nie miał teraz odwagi dotknąć swojej twarzy.

Oddychał ciężko, nie mając pojęcia, co ze sobą zrobić. Twierdza, po której błądził, zniknęła, okazała się jedynie ułudą, wytworem wyobraźni.

Ale o to, o swoją przemianę, o swą tragedię nie mógł obwiniać tej wiedźmy. Przecież sam z własnej nieprzymuszonej woli, z żądzy zysku, wypił zawartość amfory.

Uczynił to, by zyskać bogactwa.

Bogactwa, które nie istniały.

Studnia pragnień w grocie zła okazała się prawdziwym diabelstwem.

Talornin wiedział, że Shira z Ludzi Lodu w czasie swej wędrówki po grotach w poszukiwaniu jasnej wody oparła się pokusie. Podobnie było z Indianinem, Okiem Nocy, i tym pięknym diabłem z groty zła, który przyczynił się do tego, że amfora wpadła w ręce Talornina.

Wydał z siebie wrzask przerażenia i strachu, ale nikt go nie usłyszał.

Nagle obudziła się w nim nadzieja.

Czyż ten wodny potwór nie stał się na powrót zwykłym człowiekiem? Jak to z nim było?

Tego Talornin nie wiedział, dotarły do niego bowiem zaledwie urywki opowieści o niebezpiecznej wyprawie Dolga, Gorama i Lilji wzdłuż kręgu polarnego. Wyobrażał sobie jednak, że tamten mężczyzna napił się cudownego eliksiru Madragów.

Talornin stał nieruchomo, zatopiony w przynoszących otuchę myślach. Gdzie są jego rzeczy? Ubrania? Wyposażenie, które zabrał ze sobą do twierdzy? Miał przecież przy sobie flaszeczkę z wywarem, oczywiście, że tak było.

Oddychał prędko. Musi to znaleźć…

No nie, ubranie przecież wciąż miał na sobie, pod tą przeklętą sztywną skórzaną zbroją, której nie był w stanie sam z siebie ściągnąć. Co to będzie, jeśli przyjdzie mu…

O, nie, żadnych niemądrych i prozaicznych myśli! Gdzie może być jego sprzęt?

Dość dobrze widział po ciemku, przebywał przecież w ciemności już od jakiegoś czasu. Czy tam, na tamtym występie, coś nie leży? Coś, co wśród całego tego mroku jest jeszcze ciemniejsze?



12 из 162