Gdzie oni właściwie są? Razem z Lenore udało im się zabić jednego, jakiegoś Strażnika, lecz ilu wrogów mogło poza nim znajdować się tu, w pobliżu?

Dotarł już prawie na sam dół, lepiej się teraz skradać.

Dość prędko się zorientował, że nad jeziorem nie ma ani jednej gondoli. Absolutnie żadnej. Nie było także Lenore ani innej żywej duszy.

Czyżby przeniósł się w czasy rycerza?

Nie, twierdza wszak zniknęła, za to na ziemi dostrzegał ślady stojących tu wcześniej pojazdów.

Z wolna zaczynał sobie zdawać sprawę ze swego położenia. Został zupełnie sam w nowej – czy też bardzo starej – postaci, na kompletnie nieznanym mu pustkowiu, bez jedzenia, bez niczego.

Ale on przecież był silny! Poza tym miał wirusa. Grożąc nim, mógł zdobyć władzę nad całym światem.

Prędzej czy później na pewno znajdzie Lenore, albo jeszcze lepiej – Maszynę Śmierci.

Ona stanie się jego ciałem. Za jej pomocą zawojuje cały świat.

Na niebie ukazał się księżyc. Księżyc w pełni. Świetnie, od razu wszystko lepiej widać.

Krocząc ciężko i sztywno, Talornin rozpoczął wędrówkę ku zamieszkanym traktom.

Tkwiące w nim zło, które jeszcze się zwielokrotniło, gdy wstąpił weń duch złego rycerza, a także za sprawą katastrofalnej wody ze studni pragnień, przydawało mu niezłomnej mocy, której tak bardzo potrzebował. A poza tym miał przecież swój śmiercionośny gazowy pistolet.

Talornin stał się po dwakroć niebezpieczną osobą.

Prawdziwą chodzącą maszyną śmierci.

3

Berengaria nie wiedziała, jak bliska jest śmierci. Straciła wszelkie poczucie czasu i przestrzeni. Mózg miała zamroczony z głodu, pragnienia, wycieńczenia i od bólu, przenikającego stopy i cały lewy bok, bo skulona nie mogła się ruszyć. Nie wiedziała już nawet, czy Móri jest przy niej, czy też została zupełnie sama. Straciła zdolność dostrzegania czegokolwiek wokół siebie.



14 из 162