Święty mąż rozejrzał się nerwowo.

— Nie gadaj głupstw — mruknął. — Nie możesz zobaczyć Nieskończonego. Bo jest nieskończone.

WIDZIAŁEM.

— No dobrze. A jak wyglądało? JEST NIEBIESKIE.

Święty mąż poruszył się niespokojnie. Nie tak to powinno przebiegać. Szybkie objawienie Nieskończonego i znaczące skinienie w stronę żebraczej miseczki — tak powinno.

— Jest czarne — wymamrotał.

NIE, upierał się obcy. NIE, KIEDY OGLĄDA SIĘ JE OD ZEWNĄTRZ. NOCNE NIEBO JEST CZARNE. ALE TO TYLKO PRZESTRZEŃ. ZA TO NIESKOŃCZONOŚĆ JEST NIEBIESKA.

— I pewnie jeszcze wiesz, jaki dźwięk wydaje jedna klaszcząca dłoń? — zapytał złośliwie święty mąż.

TAK. „KLA”. DRUGA DŁOŃ ROBI „ASK”.

— Aha, tu się mylisz — ucieszył się święty mąż, wracając na pewniejszy grunt. Machnął chudą ręką. — Widzisz?

TO NIE BYŁO KLAŚNIĘCIE, TYLKO MACHANIE.

— To było klaśnięcie. Tyle że nie użyłem obu rąk. A właściwie jaki odcień niebieskiego?

TYLKO MACHNĄŁEŚ. MOIM ZDANIEM TO NIEZBYT FILOZOFICZNE. JAK KACZE JAJO.

Święty mąż spojrzał w dół zbocza. Zbliżało się kilku ludzi. Mieli kwiaty we włosach i nieśli coś, co z daleka wyglądało całkiem jak miseczka ryżu.

ALBO MOŻE EAU-DE-NIL.

— Posłuchaj mnie, synu — rzekł pospiesznie święty mąż. — Czego ty właściwie chcesz? Nie mam całego dnia.

OWSZEM, MASZ. MOŻESZ MI WIERZYĆ.

— Czego chcesz?

DLACZEGO RZECZY MUSZĄ BYĆ TAKIE, JAKIE SĄ?

— No…

NIE WIESZ TEGO, PRAWDA?

— Nie dokładnie. To wszystko powinno być tajemnicą, rozumiesz.

Obcy patrzył przez dłuższy czas, wzbudzając w świętym mężu uczucie, że jego czaszka stała się nagle przezroczysta.

W TAKIM RAZIE ZADAM CI ŁATWIEJSZE PYTANIE. JAK ZAPOMINAJĄ ISTOTY LUDZKIE?

— Co zapominają?

COKOLWIEK. WSZYSTKO.



14 из 295