Potem przygasały i ciała mężczyzn ponownie niknęły w cieniu. Wszyscy czterej wyglądali bardzo podobnie. Byli niewysocy, gibcy i mieli smagłe twarze o ostrych rysach. Familia stanowiła odrębny lud. Załogi jej statków, które jako niemal jedyne podróżowały między gwiazdami, zawierały związki małżeńskie między sobą. Ponieważ każdy z tych gwiazdolotów opuszczał Ziemię na stulecie albo dłużej, planetarne cywilizacje, które rozkwitały, umierały i rodziły się na nowo niczym ogrzewające ich teraz płomienie, znaczyły dla nich bardzo niewiele. Mężczyźni różnili się od siebie głównie wiekiem. Skórę Regora Lannisa pokryło głębokimi bruzdami sześćdziesiąt lat, natomiast Jong Errifrans dopiero niedawno skończył dwadzieścia.

Jong przypomniał sobie, że były to prawie bez wyjątku lata pokładowe. Spojrzał z drżeniem na Drogę Mleczną. Gdy statek leci z prędkością podświetlną, czas się kurczy. Podczas swego krótkiego życia był już świadkiem rozkwitu i upadku imperium. Do tej pory nie zaprzątał sobie zbytnio głowy tym faktem. Tak już po prostu było. Familia składała się z pseudonieśmiertelnych, a mieszkańcy planet byli czymś obcym, ulotnym, nie w pełni realnym. Trwająca dziesięć tysięcy lat podróż do centrum Galaktyki i z powrotem przerastała jednak wszystko, co do tej pory próbowano przedsięwziąć. Nikt z pewnością nie porwałby się na takie przedsięwzięcie, gdyby nie chodziło o odpokutowanie zbrodni nad zbrodniami. Czy Familia jeszcze istnieje? A Ziemia?

Po kilku dniach Regor podjął wreszcie decyzję:

— Trzeba się będzie zapuścić w głąb lądu. Może tam będziemy mieli więcej szczęścia.

— Nie znajdziemy nic poza puszczą i sawanną — sprzeciwił się Neri Avelair. — Wszystko to oglądaliśmy już z góry.

— Ale wędrując na piechotę można zobaczyć rzeczy, których z promu się nie zauważy. To niemożliwe, by koloniści mieszkali wyłącznie w tak dużych miastach. Potrzebowali farm, kopalń, zakładów ekstrakcyjnych, dalej położonych osad. Gdyby udało się nam zbadać którąś z nich, może znaleźlibyśmy tam więcej wskazówek niż w tym cholernym wielkim mrowisku.



3 из 21