
Marchewa z roztargnieniem wziął z talerza niedojedzony barani kotlet i wsunął go pod stół. Rozległo się mlaśnięcie.
Zresztą wracając do rzeczy, jestem też pewien że wspominałem wam, o Chłopakach z Kablowej, chociaż dalej stacjonują przy Pseudopolis Yard, ludzie nie lubią kiedy strażnicy nie noszą mundurów ale, komendant Vimes mówi że przestępcy, też nie noszą mundurów, więc niech ich l*cho porwie.
Przerwał. Wiele mówił na temat kapitana Marchewy fakt, że po prawie dwóch latach spędzonych w Ankh-Morpork wciąż czuł się niepewnie, używając takich słów jak l*cho.
Komendant Vimes twierdzi, że musimy mieć tajnych policjantów, skoro popełniane są tajne przestępstwa…
Znowu przerwał. Kochał swój mundur. Nie miał innego ubrania. Sam pomysł strażnika w przebraniu był… no, był nie do pomyślenia. Kojarzył się z piratami żeglującymi pod fałszywą banderą. Albo ze szpiegami.
Po chwili znów zaczął pilnie stawiać litery.
…a komendant Vimes wie o czym mówi, jestem pewien. Uważa że to nie jest ta staroświcka policyjna robota kiedy się, łapało tych biednych ofermów za gupich żeby uciec!! W każdym razie to oznacza dużo więcej pracy i nowe twarze w straży.
