– Co się z tobą dzieje? – wykrztusił Jori niepewnie. – Przecież nie możesz nic wiedzieć o miłości, jeszcze ci mleko nie wyschło pod nosem…

– Nie nazywaj miłością tego, czym zajmowałeś się dzisiejszego wieczoru! – krzyknęła Sassa ze złością. – A jeśli o to chodzi, to ja jestem dorosła, i to od dłuższego czasu. Szkoda, że tego nie zauważyłeś! Wszyscy traktują mnie jak dziecko, bo jestem najmłodsza.

– Przepraszam, bardzo cię przepraszam! – zawołał Jori szczerze. – Ale Sassa, wiesz przecież, że jesteś moją najlepszą przyjaciółką…

Żeby ją jakoś ułagodzić, położył rękę na jej dłoni. Z grymasem niechęci dziewczyna cofnęła się.

– Zabieraj te swoje paluchy, którymi jej dotykałeś i nie wiadomo co jeszcze. Znikaj!

– Ależ Sasso! – zawołał z płonącą twarzą. – Czyś ty rozum postradała?

– A o twoich wargach to już lepiej nie wspomnę, ani o języku, bo nie wiadomo, co nimi robiłeś…

Jori miał problemy z oddechem.

– Nie, no chyba powinnaś zachowywać się bardziej przyzwoicie…

– Kto się tutaj zachowuje nieprzyzwoicie? Kto siedzi i opowiada mi wstrętne historie, jakby to były nie wiem jakie sukcesy? Jeśli nie przestaniesz się przechwalać tymi swoimi eskapadami, to poproszę Rama, żeby cię stąd zabrał, bo jesteś nieznośnym smarkaczem! Mam nadzieję, że przynajmniej pamiętałeś o kondomach, bo jak nie, to może być źle z tobą!

Jori naprawdę nie wiedział, co miałby jej odpowiedzieć, wrócił do kierownicy i starał się skoncentrować na prowadzeniu gondoli, był jednak strasznie wzburzony, serce tłukło mu jak młotem, chciał być zły na Sassę, ale wstyd okazał się silniejszy. Sam przecież dobrze wiedział, że lubi się przechwalać sukcesami u dziewcząt, które obdarzyły go choćby jednym uważniejszym spojrzeniem, a jego wzmianki o niezwykłych randkach były dużo liczniejsze niż same spotkania.

Uff, ale się wygłupił! A fakt, że to właśnie mała, prostolinijna Sassa przywołała go do porządku, był chyba najtrudniejszy do zniesienia.



15 из 157