Te argumenty wcale nie trafiły jej do przekonania. Wręcz przeciwnie, wywołały gwałtowny atak złości.

– Co?! Więc to nie ma dla palia znaczenia?! Moje życie nie ma żadnego znaczenia! Teraz nie mogę nawet widywać się z moim dzieckiem! Może nigdy go już nie zobaczę!

Rzuciła się na inspektora z pięściami, młócąc nimi w dzikiej złości. Wyglądała jak osoba oszalała z rozpaczy. Daniel cofnął się, nie wiedząc, jak zareagować, a następnie chwycił ją i przyciągnął do siebie.

– Puszczaj! – wrzasnęła.

– Pod warunkiem, że się pani uspokoi – szepnął jej do ucha. – Chcę tylko porozmawiać.

Nie starał się racjonalnie wyjaśnić, że to, co powiedział, dotyczyło wyłącznie jego zawodowej kariery. W tego rodzaju przypadkach było to beznadziejne. Tłumaczenie mogło przynieść opłakane rezultaty.

– Nie mamy o czym rozmawiać! – warknęła, usiłując się wyrwać. – Jasne?

Nareszcie zrozumiał, jak jest słaba. Początkowo wściekłość dodawała jej sił, ale teraz nie miał z nią żadnych kłopotów. Silny czternastolatek mógł być bardziej niebezpieczny. Daniel czuł drżenie jej ciała. Część bólu, jaki odczuwała, dotarła również do jego świadomości.

Megan zaczęła płakać, a właściwie jęczeć jak ranne zwierzę. Tym razem także pomogło mu doświadczenie. Wiedział, jak czuje się zaszczuty zając, uciekający przed sforą psów.

– Pozwól sobie pomóc, Megan – poprosił.

Dziewczyna zaczęła drżeć jeszcze bardziej. Puścił ją i spojrzał na bawełnianą piżamę Megan i bose stopy.

– Zimno tu – powiedział. – Nie ma pani jakiegoś szlafroka i ciepłych kapci?

Pokręciła głową.

– Szykowałam się właśnie do snu. Niech pan już idzie. Zrozumiał, że wszystko na nic. Megan była już zbyt zmęczona. Nawet gdyby chciała, nie mogłaby rozmawiać.



12 из 113