
Megan wstała od stołu. – Zadzwonię do mojej prawniczki – powiedziała. – Lepiej będzie, jak czym prędzej stąd wyjadę.
Nie zatrzymywał jej. Megan przeszła do przedpokoju i wykręciła numer Janice.
– Newton i Baines – powiedziała sekretarka.
– Chciałabym porozmawiać z Janice – rzuciła do słuchawki.
– Niestety, pani Baines nie mogła przyjechać do pracy. Jej syn ma odrę i nie chciała nikogo zarazić.
– Wobec tego proszę pana Newtona:
– Już łączę.
Megan nie lubiła Newtona. Zawsze wydawał jej się zbyt zasadniczy. Niestety, nie miała wyboru. Po chwili potwierdziły się jej najgorsze przeczucia. Newton wysłuchał, co ma mu do powiedzenia, a następnie stwierdził:
– Źle pani zrobiła, opuszczając tamto mieszkanie.
– Nie miałam wyboru. Wypędzono mnie.
Prawnik milczał przez chwilę. Zapewne raz jeszcze rozważał całą kwestię.
– No, ale wygląda na to, że coś pani znalazła. Więc chyba nie ma problemu?
Megan próbowała panować nad sobą.
– Jestem czasowo w domu inspektora Kellera. Nie chcę tu jednak zostać.
Ze wszystkich możliwych pytań Newton musiał wybrać to najgłupsze i najmniej taktowne:
– Dlaczego?
– Ponieważ to on wsadził mnie do więzienia!
Znowu zapadło milczenie. Newton nie należał do szczególnie błyskotliwych ludzi. Myślał powoli, ale rzadko zbaczał z obranej drogi. To czyniło z niego doskonałego prawnika, lecz również upartego, nieprzyjemnego człowieka.
– Na pani miejscu skorzystałbym z tej sytuacji. Może pani przeciągnąć dawnego wroga na swoją stronę. Ten Keller dysponuje materiałami, do których nikt nie ma dostępu. – Chwila przerwy. – Proszę mi podać adres. Spróbuję zdobyć dla pani trochę pieniędzy. Ale uprzedzam, że nie będzie tego dużo.
Kiedy skończyła rozmowę, Daniel wyszedł z kuchni. Patrzył na nią pytająco.
– Nie ma jej w pracy – powiedziała. – Pan Newton przyśle mi pieniądze.
– Jeśli potrzebuje pani pieniędzy, dlaczego nie zgodziła się pani na wywiad? Mogłaby pani opowiedzieć o wszystkim i jeszcze nieźle zarobić.
