
Na policjantce nie zrobiło to większego wrażenia.
– Powinna pani wysłuchać uważnie werdyktu sądu apelacyjnego. Nikt nie uznał poprzedniego wyroku za pomyłkę. Zwolniono panią z powodów proceduralnych.
– Tak, proceduralnych – syknęła Megan. – Rzeczywiście to drobiazg, że skorumpowany policjant ukrył istnienie świadka, który mógł potwierdzić moje alibi. Może po prostu tak się robi w policji, co?
Kobieta w mundurze pobladła. Przełknęła ślinę, chcąc huknąć na więźniarkę, ale na szczęście do pokoju weszła Janice Baines, prawniczka skazanej. Sąd apelacyjny ogłosił właśnie werdykt, na mocy którego Megan mogła opuścić więzienie. Janice musiała załatwić jednak wszystkie formalności.
– Przed sądem zebrało się sporo ludzi – oznajmiła Janiec – Jest też dużo dziennikarzy.
– Żadnych dziennikarzy – powiedziała z westchnieniem Megan. – Niech mi dadzą święty spokój.
– A to dlaczego? Jeśli dobrze pani pogra, zarobi pani niezły grosz na tej historii – stwierdziła cynicznie policjantka.
Megan nawet na nią nie spojrzała. – Zabierz mnie stąd, Janice. W sądzie musi być jakieś tylne wyjście.
Również na tyłach sądu kręciło się wielu dziennikarzy. Jednak zanim zdążyli podbiec, Megan i Janice znalazły się w samochodzie prawniczki. Reporterzy rzucili się do okien. Niektórzy walili w karoserię, a inni wykrzykiwali pytania. Na szczęście Janice znakomicie prowadziła i tak zręcznie wymanewrowała pojazd z dziedzińca sądu, że obeszło się bez ofiar.
– O Boże! Powody proceduralne! – Megan zmełła w ustach przekleństwo.
– Posłuchaj, to jest twój wielki dzień. Nie chciałabym go psuć, ale musisz znać fakty. Oczywiście, byłabym znacznie szczęśliwsza, gdyby cię uniewinniono.
Megan znowu zakipiała z gniewu.
– Przecież znalazł się świadek, który potwierdził moje alibi.
Janice pokręciła głową. Zerknęła przy tym ze współczuciem na swoją klientkę.
