
— Może dlatego — pocieszyła go — że pan nie ma powodu, żeby być na trzynastym piętrze.
Stał jeszcze i dojrzewała w nim ta myśl, gdy ona i jej koleżanki tupały, hałasując na schodach miotłami, ścierkami i wiaderkami.
Czyjeś kaszlniecie odbiło się echem za jego plecami. Odwrócił się. Panowie Tohu i Bohu ukłonili się. Wyglądało to tak, jakby się składali i rozkładali.
— Dla informacji w holu — rzekł ten wysoki podając, Blake’owi białą wizytówkę. — laki napis należy tam umieścić.
G. TOHU i K. BOHU
Specjaliści od Rzeczy Niepojętych
Biuro Handlowe
Blake walczył przez chwilę z ciekawością, oblizał wargi, przełamał się i zaraz przegrał.
— Jakich rzeczy niepojętych?
Wysoki spojrzał na małego. Mały wzruszył ramionami.
— Tych mniej niepojętych — wyjaśnił.
Wyszli z budynku.
Blake był prawie pewien, że widział, jak ten wysoki podnosi małego, zanim wyszli na ulicę. Ale nie zauważył, co z nim zrobił. A potem ten wysoki szedł ulicą już sam.
Od tego dnia Sydney Blake znalazł sobie hobby. Próbował znaleźć sobie powód, dla którego mógłby odwiedzić trzynaste piętro.
Niestety, po prostu nie było wystarczającego powodu, jak długo najemcy nie sprawiali nikomu kłopotów i płacili czynsz regularnie.
Mijały miesiące, a najemcy płacili regularnie czynsz. I nie sprawiali nikomu kłopotów. Robotnicy jeździli na górę myć okna. Malarze, tynkarze i cieśle jeździli, żeby urządzić biura na trzynastym piętrze. Nawet ludzie wyglądający na klientów jeździli na trzynaste piętro. Byli to ludzie nie mający żadnych wspólnych cech. Od biedaków w łachmanach do nienagannie ubranych bukmacherów. Czasami grupa dżentelmenów w ciemnych garniturach, dyskutując przyciszonym głosem, wskazującym na dobre wychowanie, o stopach procentowych i nowych obligacjach, pytała windziarza o Tohu i Bohu. Wielu, wielu ludzi jechało na trzynaste piętro.
