Sydney Blake zaczął podejrzewać, że jeżdżą tam wszyscy prócz niego. Próbował wśliznąć się na trzynaste piętro schodami. Zawsze, kompletnie skołowany, wchodził na czternaste albo na dwunaste. Raz czy drugi próbował zabrać się na gapę windą z samymi G. Tohu i L Bohu. Ale winda nie mogła odnaleźć ich piętra, dopóki on był w środku. A obydwaj zwracali się w jego stronę z uśmiechem, gdy próbował ukryć się w tłumie, tak że, czerwony ze wstydu, wysiadał na pierwszym lepszym piętrze.

Raz próbował nawet — na próżno — przebrać się za inspektora ze straży pożarnej i zrobić kontrolę…

Wszystko na nic. Po prostu nie miał nic do załatwienia na trzynastym piętrze.

Ale pewnego dnia panna Kerstenberg podniosła wzrok znad swojej maszyny.

— Jak się pisze te ich nazwiska? — zdziwiła się. T-O-H-U i B-O-H-U? Śmieszne.

— Co w tym śmiesznego? — naskoczył na nią.

— Te nazwiska pochodzą z języka hebrajskeigo. Wiem, bo — zarumieniła się aż po dekolt sukienki — uczę w szkole hebrajskiej we wtorki, środy i czwartki. A moja rodzina jest bardzo religijna, no i otrzymałam prawdziwe, ortodoksyjne wychowanie. Uważam, że religia to dobra rzecz, zwłaszcza dla dziewczyny…

— No i co z tymi nazwiskami? — prawie tańczył wokół niej.

— No więc w Biblii hebrajskiej zanim Bóg stworzył Ziemię, Ziemia była „tohu wabohu”. To „wa” znaczy „i”. A „tohu” i „bohu” — o rany, ciężko to przetłumaczyć.

— Niech pani spróbuje — nalegał. — Proszę.

— No więc, na przykład zazwyczaj „tohu wabohu” tłumaczy się na współczesne języki jako „bezład i pustkowie”. Ale „bohu” tak naprawdę znaczy „brak” i to w wielu…

— Obcokrajowcy — zaśmiał się nieprzyjemnie. — Wiedziałem, że to obcy. I że przyjechali w złych zamiarach. Z takimi nazwiskami.

— Nie zgodzę się z panem, panie Blake — powiedziała bardzo chłodno. — Wcale się z panem nie zgadzam, że mają złe zamiary. Skoro ich nazwiska pochodzą z hebrajskiego.



13 из 16