— Dobrze, że nie ręce.

Mógł mówić już całkiem nie najgorzej. Jego własny głos wydał mu się obcy. Pisk ze strony komputera świadczył o tym, że program uległ załadowaniu.

— Witamy w odległej przyszłości — rozległ się głos.

Głos był mechaniczny, tak jakby twórcy programu chcieli żeby powitał go automat. Właściwie to nawet się z tego ucieszył. Lepiej żeby witał go głos bezdusznej maszyny niż nieżyjącego od lat przyjaciela.

— Proces ożywiania został zakończony — poinformował go życzliwie komputer. — W chwili obecnej wystąpić mogą następujące objawy:

— Niedowład rąk i nóg spowodowany :

a) Zwapnieniem stawów

b) Uszkodzeniami mózgu

c) Uszkodzeniami nerwów rdzeniowych

d) Zestaleniem silikonów

e) Nierozmarznięciem do końca torebek stawowych.

— E — powiedział na głos.

Czuł jak bardzo jest mu zimno.

Komputer kontynuował radosną wyliczankę.

— Wystąpić mogą upośledzenia wzroku i słuchu spowodowane...

Krew krążyła już żywiej, nadal jednak nie czuł prawie powierzchni ciała, a jedynie najgłębsze jego warstwy. Starał się napinać rożne grupy mięśni.

Komputer wydzwonił krótką melodyjkę.

— Czeka kąpiel.

Poczołgał się z trudem w strone zielonej plamy. Jak się z bliska mógł przekonać była tym za co ją uważał — niedużą zieloną świetlówką. Wanna podobnie jak sarkofag zagłębiona była w posadzkę. Zsunął się do niej i pozwolił aby woda o temperaturze ludzkiej krwi otoczyła go. Nie czuł czy jest zimna czy gorąca, ale pamiętał jak powinna być i teraz zaufał technice. Węch odbierał wyraźnie jej zapach. Cuchnęła głębokimi czeluściami ziemi, trochę jakby siarkowodorem i trochę zagonionym kundlem. Wzrok powolutku mu się wyostrzał. Leżał w ciepłej wodzie i czuł jak jego skóra staje się stopniowo coraz bardziej elastyczna a mięśnie rozmarzają. Przez kilkadziesiąt rurek drenujących wyciekały z jego ciała jakieś żółte płyny. Zęby chwiały mu się w szczęce, ale miał nadzieję, że wkrótce jakoś się ustalą. Przyciągnął kubełek z wodą i pił powoli spokojnymi długimi łykami. Woda oznaczała życie.



29 из 205