
— Odparowałbym, a potem namoczył.
— Uściślę. Masz zamrozić organizm wyższy. Na przykład psa.
— Nie da się go odparować. Ale może zastąpić wodę czymś innym?
— Na przykład alkoholem etylowym — roześmiał się książę. — Mamy na to kilka sposobów. Widziałeś kiedyś schemat układu cząsteczek wody w lodzie?
— Jest z grubsza rzecz biorąc pentagonalny. A w środku jest pusta przestrzeń.
— Zgadza się. Testujemy sześć katalizatorów które powodują upakowanie cząsteczek w lodzie.
— To znaczy, że...
— Nie będzie puchnąć. Ale mamy jeden problem. Te substancje są paskudnie toksyczne. Jest też druga metoda. Spowodować aby lód odkładał się w przestrzeniach międzykomórkowych ale to nie takie proste. Będzie rozrywał zaczepy między ściankami komórek może uszkadzać dendryty, rozrywać i oczywiście uciskać komórki tak, że mogą nawet pęknąć. Mamy substancje które mogą zmusić lód do gromadzenia się właśnie tam. Po odmrożeniu jednak trzeba je odprowadzić na zewnątrz.
— Czy ta metoda...
— Jest lepsza choć katalizatory także są toksyczne. Ale jest jeszcze jeden problem.
— Płyny ustrojowe?
— Właśnie. Krew, limfa, mocz, płyn rdzeniowy. Moczu można się pozbyć prawie co do grama. Płyn rdzeniowy zagęścić specjalnym koloidem...
— Ale przecież...
— Spadnie przewodnictwo nerwowe w całym kręgosłupie. W dodatku koloid zaraz po rozmrożeniu musi rozpuścić się bez śladu. To podstawowy warunek. Nie mamy na razie czegoś takiego. Krew zastąpić można sztucznym medium. Znacznie gorzej z limfą. Poza tym jest jeszcze mózg. Zawiera ponad dziewięćdziesiąt procent wody. Ale komórki nerwowe są od siebie dość oddalone i lód ma się gdzie gromadzić. Tyle tylko, że rozsadzając je trochę zerwie większość połączeń.
— Więc nie uda się?
— Uda. Pod warunkiem wstrzyknięcia kilku różnych substancji. W każde miejsce ciała inny rodzaj mieszaniny. I każde trzeba zamrażać inaczej. Oczywiście uszkodzenia będą bardzo poważne. W sumie to mamy jakieś dwadzieścia procent szans, że organizm wytrzyma.
